Natalia Wabich

Strony

  • Strona główna
  • MAKIJAŻE
  • I cała reszta
  • KONTAKT
  • Włosy

12:28

Makijaż na dziś - Naked



Brwi: pomada Wibo Dark Brown, Makeup Revolution Aqua Brow Pomade, kredka Essence Eyebrow Designer, korektor Catrice Liquid Camuflage, korektor do brwi Eveline 5 w 1
Oczy: paleta Too Faced Semi Sweet Chocolate Bar, paleta Makeup Geek Vegas Lights, cieńMakeup Geek Phantom, NYX Glitter Primer, NYX Glitter Briliants, kredka Miss Sporty 100% Rock, eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, pigment Makeup Geek Light Year, tusz Maybelline Lash Sensational, rzęsy z Aliexpress
Twarz: podkład Maybelline Super Stay 24H Full Coverage #05, puder ryżowy Ecocera, bronzer Kobo Matt Bronzing&Contouring Powder, rozświetlacz Benefit Whatt's Up!
Usta: Mary Kay At Play Taupe That

Czytaj więcej »
on 12:28 27
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

10:15

Nowa dziara | Treningi na Rubensowskie kształty | Books

No dobra, dzisiaj mam ochotę po prostu pogadać. A w zasadzie popisać, bo to zdecydowanie będzie dla mnie dzisiaj lepsza odskoczna Jestem trochę staroświecka i bardzo lubię czasem pisać wszelkie liściki, wiadomości, najchętniej te miłosne ;) Także tego pisania zawsze gdzieś mi tam brakuje i muszę tym razem uzupełnić swój deficyt.
Zdaje sobie sprawę, że trochę zaniedbuje bloga i już nie udzielam się tak jak kiedyś i nieregularność do niczego mnie nie doprowadzi, ale albo rzeczywiście brak mi czasu, albo nie jestem zbyt zorganizowana. Tym bardziej z tego powodu nachodzi mi ochota napisać tutaj tak coś od serca. I wiem też, że prowadzenie bloga to powinna być przyjemność, a nie obowiązek, na dodatek przykry. Z drugiej strony, gdyby miało to mi przynosić finansowe korzyści, to pewnie i organizacja byłaby moją lepszą stroną xD Teraz robię to z czystej przyjemności.

Standardowo jako prezent od siebie dla siebie zafundowałam sobie nowy tatuaż. Długo obmyślałam co by tu jeszcze za zwierzątko wcisnąć na moją już prawie w pełni wypełnioną rękę i stwierdziłam, że żadne zwierze mi się tam nie zmieści. To znaczy zmieści, np. delfin. Z tym, że głupio by to wyglądało na tle rysia, wilka, jelenia i sowy. Myślałam, może dzik? No ale dzik? Jakoś tak dziwne. Jeż też odpada, chociaż gabarytami by pasował. Długo chciałam mieć ćmę, ale ostatecznie nie uważam, by ona też dobrze tam wyglądała i tak trochę na siłę. Postawiłam więc na chabazie. Takie tam piwonie, niby nic, a bardzo mi się podobają. Chętniej teraz podnoszę ręce od góry, częściej też muszę golić pachy xD


Resztę wypełnię również jakimiś listkami, kwiatkami i rękaw będę miała gotowy. Termin już ustalony, 10.10  - jestem gotowa na ten dzień!

Od równych dwóch miesięcy zaczęłam wykonywać regularne treningi. To cardio, to siłowe, to cardio na przemian z siłowymi i wyjątkowo wkręciłam się w to tak, że mimo niechcenia mi się nie opuszczam żadnego treningu. A robię 6 razy w tygodniu po pół godziny. Na siłowni godzina. Czekam, aż zrobi mi się boskie ciało, bo na razie to takie bardziej Rubensowskie te kształty. Idzie mi to jakoś powoli i opornie. To już nie te lata, kiedy w pół roku zrzucałam 15 kg bez większego wysiłku. Teraz muszę dać z siebie więcej. Dzisiaj jestem po kontrolnych zdjęciach i pomiarach. Jestem zawiedziona tym, że moje uda praktycznie nie drgnęły. Brzuch miazga, schodzi w zawrotnym tempie, ale te jebane parówy to jakiś dramat :/ Że też muszę być gruszką. Ale okej, muszę się liczyć z tym, że na efekty trzeba czekać cierpliwie, że nie zrobię sobie ciała sportsmenki w miesiąc. Chęci są, strój na siłownie jest, ilość zdjęć na istastory z treningów poprawna, nawet mam skakanke i gumy do ćwiczeń! Tak się zaangażowałam, a co. Teraz tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość i wytrwałość. No i picie dużej ilości wody! Sikam po tym jak opętana, ale mam nieziemski cellulit i czas się go pozbyć. A bez wody ani rusz.
To był mój jedyny trening w lesie. Pierwszy i ostatni. Jestem zbyt atrakcyjna dla tych suk komarzyc, zdecydowanie wytwarzam zbyt dużo dwutlenku węgla i jebane mają mnie za smakowity kąsek. NOPE NOPE NOPE. Nie dam się.

Przeczytałam w tym roku już jakieś 17 książek, myślę, że to całkiem dobry wynik jak na fakt, że jestem poza domem 12 godzin i brak mi odpowiedniej organizacji. Przerzuciłam się trochę na papier i uważam, że najlepsza półka na książki to podłoga. Moja kolekcja powiększa się w zatrważającym tempie i obawiam się, że mi tej podłogi zabraknie. Chyba największe wrażenie wywarła na mnie książka o tytule Kredziarz. Był to debiut aktorki i spodziewałam się klapy, ale pieprzona ma talent, a książka była bardzo zaskakująca. Poza tym fabuła niepowtarzalna. Naprawdę polecam po nią sięgnąć.
W tej chwili czytam Nie ufaj nikomu, na razie ciekawa. Choć naszła mnie taka myśl, że w większości nowych książek o charakterze psychologicznym kręci się wokół jednego schematu - kobiety, która w jakiś sposób jest uzależniona od mężczyzny + przemoc psychiczna lub fizyczna, drobne intrygi i mamy gotowy przepis na bestseller. Chciałabym zostać czymś zaskoczona, niż powielanym wątkiem "udanego małżeństwa" za którym kryją się jakieś brudy i o tym caaaałe opowiadanie.

To chyba tyle na dziś. Jest 22, kiedy to piszę. Oczy mi się zamykają i chyba pora spać. Chętnie jednak coś jeszcze napiszę za jakiś czas.
Dajcie znać, czy macie jakieś ulubione ćwiczenia, które dają super efekty? Chodzi mi szczególnie o nogi, bo chce mi się płakać!
I chętnie dowiem się jakie książki czytacie w tej chwili, albo co macie na liście!

A tymczasem buziaki!

Czytaj więcej »
on 10:15 21
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

17:04

Klasyczny makijaż na upały


No dobra, prawda jest taka, że mimo tego, iż wysokie temperatury nigdy mi nie przeszkadzały, tak obecne upały doskwierają nawet mnie. Pocę się jak świnia. Podczas treningu to już w ogóle kałuża potu, leje się ze mnie z każdego centymetra ciała. Dramat. A nie cierpię, kiedy mam mokro pod pachami!

Przy takich tropikach im mniej kosmetyków kolorowych, tym lepiej! Dajmy skórze oddychać i niech nie poci się ona pod ciężkimi podkładami. Mimo tego, że mam mega, mega tłustą cerę, nawet ja przerzuciłam się na lekkie BB. I czuje się lżej, czuje się lepiej i mam te świadomość, że nie schodzi mi tapeta wraz z kropelkami potu. Mimo to wyskakują mi krostki, które są spowodowane albo upałami, albo hormonami. Podejrzewam, że jedno i drugie. Obecnie stosuje BB od SKIN79 z filtrem 25 SPF. I ten SPF działa! Poza tym często jeszcze przed nałożeniem czegokolwiek na gębę dodatkowo nakładam krem z filtrem aż 50 SPF! I w dupie mam, że moja twarz jest blada w stosunku do reszty, która ma złotawy odcień opalenizny. Wolę, żeby taka różnica była dostrzegalna, niż żebym za 5 lat wyglądała jak stara raszpla, bo mi się zmarchy porobią i wylezą przebarwienia. Nie, dziękuję. W zasadzie i tak nie jestem fanką opalania, jestem zbyt jasna na to, więc tak czy siak u mnie musowo wysoki filtr, żeby się nie spalić. Oraz pieprzyki, mnóstwo pieprzyków, które jak wiadomo podczas ekspozycji na słońcu mogą spowodować wstrętne raczysko zwane czerniakiem. Nie polecam. Nie chce mieć, więc wolę być córką młynarza.

Wracając do makijażu, całe te BB utrwalam pudrem ryżowym, dodaje trochę bronzera i rozświetlacz, bo teraz wygląda w słońcu bombowo i widać go z kosmosu! Poza tym brwi, wiadomka, bez nich wyglądam jak dziecko. I ewentualnie trochę tuszu do rzęs, ale czasem nawet z tego rezygnuje.
Dopiero w przypadku, gdy się gdzieś wybieram i jest jakaś okazja na ładny makijaż, doczepiam połówki rzęs, ale to też tak ostrożnie z tymi rzęsami, bo nawet Duo nie wytrzymuje tych upałów i jest ryzyko, że się odkleją. No i usta, zazwyczaj klasyczna czerwień, ale w lato można poszaleć z innymi kolorami, więc jak tam sobie życzycie! Wary tak się nie pocą, to można xD

A teraz moja twarz saute! I w makijażu, który opisałam powyżej. Zdjęcia są nieznacznie edytowane. Polecam powiększyć.

BB daje radę i mimo to daje niezłe krycie jak na swoją lekką konsystencje i wraz z pudrem ryżowym jest bardzo ładnie.

Brwi: pomada Wibo Dark Brown, korektor Catrice Liquid Camuflage, korektor do brwi Eveline 5 w 1
Oczy: tylko tusz Maybelline Total Temptation i ucięte rzęsy z Aliexpress
Twarz: SKIN79 Super+ BB, puder ryżowy Ecocera, bronzer TheBalm Balm Desert, rozświetlacz Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter Golden Lights
Usta: Mary Kay At Play Matte Liquid Lip Color Red Siren

Nadmienię jeszcze kilka słów na temat tej pomadki z Mary Kay. Są to nowości, a ta, którą widzicie jest moją drugą ulubioną tuż po kolorze That Taupe - miazga! 
Mam ją na tym zdjęciu. Przyznajcie, że kolor jest idealnym brudnym różem, połączonym z nudziakiem. Są też zajebiście kremowe, przez co aplikacja jest niebywale prosta i umożliwia ewentualne poprawki, a do tego nie wysusza ust i nie robi skorupy po jakimś czasie jak to potrafią robić niektóre inne matowe formuły. Wprawdzie nie zastyga tak brudząc np. szklankę podczas picia, ale za to schodzi równomiernie i estetycznie. 

Wrzucę tu jeszcze kilka zdjęć z mojego nowego super aparatu i nowego super statywu. Z resztą przecież jestem pieprzonym narcyzem, więc patrzcie i podziwiajcie! xD Zdjęcia poniżej po pełnej edycji w Photoshopie. Na tyle, na ile potrafię robić obróbkę. 


Ale mam śliczny profil, jezusie xD Wiem, że bez makijażu szału nie ma, ale w mejakpie jest sztosik, nie powiecie, że nie xD 
Także tego, żarciki żarcikami, ale morał z tego taki, żeby dbać o skórę w upały zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz. Dużo wody, bardzo dużo wody to podstawa, sama uczę się jej pić, bo do tej pory miałam z tym problem. Filtry i jeszcze raz filtry! 

A tymczasem ślę całusy i życzę miłego dnia! 
Czytaj więcej »
on 17:04 16
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

20:22

Nou Oliban | Niech Twój mężczyzna pachnie jak mirra i kadzidło


Za pośrednictwem Only You zostałam testerką oto tych perfum. W zasadzie ściślej ujmując nie ja, a mój facet. Pierwsze co pomyślałam, to żeby wkręcić go w rolę blogera/testera, z tym, że lepiej abym to ja ubrała to wszystko w słowa. Pierwszy niuch też musiał należeć oczywiście do mnie. I pierwsze wrażenie również...a ono było bardzo rozczarowujące.

Producent o swoim zapachu mówi, że jest on stworzony dla eleganckich mężczyzn, nowoczesnych, stanowczych i pewnych swej wartości. No niby się tam zgadza co nieco z tym moim mężczyzną, więc zapach powinien do niego pasować. A mnie, jako kobietę powinien intrygować i dawać poczucie bezpieczeństwa. Także jak facet jest cipa, ale popryska się tymi perfumami, to będzie spoko.
Najistotniejszą kwestią jest jednak to, że jak tylko je niuchnęłam, to stwierdziłam jednoznacznie, że śmierdzą. I to zdecydowanie nie jest zapach, który w zaintrygował by mnie tak pachnącym mężczyzną. Mój facet też zdecydował, że tak pachnieć nie będzie. Uf, na szczęście podobają nam się podobne zapachy, bo nie zniosłabym, gdyby mi tak śmierdział. A powodem jest fakt, że perfumy to kompozycja typowo orientalno-drzewna, dość specyficzna i niestety albo stety nie każdy nos jest w stanie je docenić. Nasz na pewno nie. Nuty głowy to: oliban, elemi, rumianek. Nuty serca: oliban, paczuli, citrus. A nuta bazy to: drzewo sandałowe, skóra, wanilia i benzoin. Po takiej konfiguracji stwierdziłabym, że będą ładne, ale nie, dla mnie są zdecydowanie zbyt ostre, zbyt agresywne. Przytłaczają swoim zapachem i zamiast przyciągać - mnie odrzucają. Szczególnie dla młodego faceta nie sądzę, by były odpowiednie. Dla dojrzałych mężczyzn, tak jak nasi tatuśkowie już pewnie byłby to bardziej trafiony prezent, oni prędzej docenią taką kompozycje zapachową. Może jak będę w wieku swojej mamy, to zaczną mi się podobać tak pachnący mężczyźni ;)

Może na dzień ojca byłby to doskonały prezent, szkoda, że jestem na tyle rozgarnięta by pisać o tym właśnie teraz, prawie tydzień po xD Pewnie jednak będą jeszcze jakieś urodziny/imieniny w tym czasie, więc w razie czego można je dostać w cenie regularnej za 59 zł w Rossmannie. Jeśli jesteście ciekawe, jak bardzo męski i intrygujący jest ten zapach, to warto się do drogerii udać i poniuchać, czy trafia w Wasze gusta, te męskie czy te damskie.

Dobrego dnia!
Czytaj więcej »
on 20:22 4
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

21:35

Recenzja Floslek Balance T-zone | Pomoc dla problematycznej skóry


Dzięki uprzejmości Only You mam przyjemność testować ten oto zestaw z załączonego obrazka dla skóry problematycznej. Ucieszyłam się na te możliwość, gdyż moja gęba od lat boryka się z przetłuszczaniem się i drobnymi wypryskami, które szczególnie dają się we znaki przed okresem. Nie mówiąc już o tym, że moje zatkane pory nieciekawie się prezentują, ale z tym nie poradzę sobie chyba nigdy korzystając tylko z tego typu produktów dostępnym bez recepty.

Zacznę więc od produktu, który wywarł na mnie największe wrażenie, a jest to peeling z kwasami AHA. Dla mnie to doskonałość w każdym calu. Produkt jest bezbarwny, nie zawiera żadnych drobinek, a zawartość kwasów powoduje (jak to nazywa producent) gumkowanie. Czyli cały syf z ryja schodzi podczas wcierania tego czegoś. Super uczucie, poza tym dokładnie można się nim dostać do każdego zakamarka twarzy, przez co w każdym miejscu jest ona dobrze oczyszczona i pozbawiona zrogowaciałego naskórka. Skóra staje się miękka i lepiej przygotowana do nakładania kolejnych produktów, czy to kremów, czy po prostu makijażu. Długie stosowanie (moje już dobry 5 tydz.) powoduje lepszą kondycje twarzy i mam tu na myśli fakt, że jest ona bardziej, hmm, bardziej promienna i elastyczna. Coś w tym stylu :D Ogólnie dla mnie bomba jeśli chodzi o peeling i pewnie zrobię zapas po zużyciu tego. Oczywiście polecany dla VEGAN i WEGETARIAN. LOL. Nie skomentuje tego, ale jeśli jesteście którymś z nich, to możecie sobie bez wyrzutów sumienia stosować.

Kolej pada na glinkę, Instant detox 2 in 1. Można używać tak, żeby sobie zastygała na papie i jako produkt do mycia na szybko. Ja stosowałam przede wszystkim ją jako tę wersję na szybko. Fajnie oczyszcza z jakiś drobiazgów, które nie domyłam demakijażem i z tego syfu, który zbiera się przez cały dzień, ale nie dopatrzyłam się głębokiego oczyszczenia. Wszystkie to, co mam zatkane mam zatkane nadal. Nie oczyszcza ona głęboko porów i raczej nie można sięteż nastawiać na długotrwałe matowienie. Jednak muszę podkreślić, że jeśli chodzi o błyszczenie się buzi, to nie mam sobie konkurencji i niewiele produktów matuje mnie na długo. Poza tym jest spoko.

Krem korygujący z kwasami AHA i PHA ma przede wszystkim matowić skórę i przywrócić jej harmonię, bo ma też nawilżać. Tak, skórę przetłuszczającą się też trzeba nawilżać i to jest błąd wielu osób posiadającą taką cerę, która dodatkowo ją wysusza. Oczywiście powodując zaburzenie gruczołów łojowych, które wtedy powodują jeszcze bardziej wzmożoną produkcję sebum. Zanim się tego nauczyłam też robiłam sobie takie kuku. I jeśli chodzi o przywrócenie tej równowagi, to ona działa. Moja skóra rzeczywiście jest nawilżona, ale zmatowiona tylko na chwilę, ale jak już wspomniałam u mnie na długotrwałe matowienie nie ma szans. Poza tym nie widzę sensu matowienia cery na noc, więc w sumie nie wymagam tego od tego kremu, który jest przeznaczony na dobranoc.

Od kremu normalizującego już tak. Chociaż wiem, że to złudna nadzieja. Oczywiście cera matowa jest przez te kilka godzin, może u normalnych osób będzie to dłuższy czas ;) Ten krem w połączeniu z tym na noc ma w zasadzie takie samo działanie, ma przywrócić równowagę między przetłuszczającą się strefą T, a tą, która potrzebuje nawilżenia. Uważam, że w parze te produkty dają radę. Dodatkowo można tam znaleźć SPF10, mało, dla mnie zdecydowanie za mało, bo dziesiątka przepuszcza praktycznie tyle promieni UV, co nie posiadanie filtru wcale, no ale fajnie, że jest xD

Podsumowując: Fajny zestaw w dobrej cenie, bo około trzydzieści kilka złotych za produkt. Peeling wymiata i naprawdę polecam go wypróbować. Pozostałe produkty nie zrobiły na mnie aż tak wielkiego wrażenia, może przez to, że spodziewałam się bardziej spektakularnego oczyszczenia i może jednak zmniejszenia wydzielania sebum, co nie znaczy, że u Was nie będzie ten efekt widoczniejszy. Bądź nie. Nigdy nie wiadomo jak nasza cera zareaguje na dany produkt. Za to jeśli szukacie czegoś z kwasami, to warto zwrócić uwagę na te produkty.
Czytaj więcej »
on 21:35 10
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

20:09

"Nieodnaleziona" Remigiusz Mróz | Oraz moje skromne 3 grosze


Ta książka wybudziła ze mnie pewne uśpione emocje. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, bo zwyczajnie nie chcę o tym mówić, ale zostały u mnie poruszone pewne struny, które sprawiły, że ta książka zapadnie na długo w mojej pamięci.

W zasadzie nie wiedziałam czego się spodziewać, Mroza uwielbiam, ale na Czarnej Madonnie się zawiodłam i obawiałam się, że tutaj też będzie wtopa, bo jakoś tak najlepiej wychodzi mu według mnie Chyłka i Forst. Jednak już od pierwszych stron nie pożałowałam wydanych pieniędzy. I już przybliżam dlaczego tak twierdzę.

Historia dotyczy laski (Ewy), które ginie na 10 lat i po tym czasie jej narzeczony (Werner) trafia na jej zdjęcie na spotted, gdzie ktoś tej laski poszukuje. Chce się dowiedzieć kto jej szuka, dlaczego i co się działo z Ewką przez te wszystkie lata. Wynajmuje firmę detektywistyczną, w której żona właściciela (Kasandra) pada ofiarą przemocy domowej i próbuje odszukać wraz z nim zaginioną.
Chyba najistotniejsze jest to, że w książkę jest bardzo dostanie poruszana kwestia przemocy domowej. Nie da się po przeczytaniu Nieodnalezionej nie zacząć rozmyślać nad tym, co jest opisane. Nad tym, że być może tuż obok mąż leje swoją żonę do nieprzytomności. Nie da się. Wydaje mi się, że Mróz doskonale oddaje to, co dzieje się w głowie ofiary. Kiedy czytałam doznawane krzywdy, które przyjmowała bohaterka, miałam wrażenie, że i mnie wszystko boli, że sama napinam mięśnie, jakbym to ja miała otrzymać zaraz cios. Oczywiście nie ominęło mnie zastanawianie się nad tym, dlaczego ona nic z tym nie robi i trwa w takim toksycznym związku, ale sama znam poniekąd odpowiedź, gdzie to nie książa tej odpowiedzi mi udziela. I z pewnością każdy kto czytam te książkę spróbuje zrozumieć. Chociaż koniec tej historii jest tak zawiły, że gęba się rozdziawia.

Co do samej fabuły, to jest niesamowicie interesująca. Na tyle, że chce się czytać kolejną i kolejna stronę. Akcję są dynamiczne i nie ma szans na nudę, czasem nawet nie było czasu na siku xD. Pomimo tego, że mam kilka wątpliwości i luk, które mnie nurtują. Jak na przykład to, skąd jedna z bohaterek wiedziała rzeczy, o których naprawdę wiedzieć nie powinna. Być może to ja coś przeoczyłam, choć nie sądzę, bo to nie szkolna lektura, że czytam z przymusu, tylko z przyjemność i raczej robię to z uwagą. Gdyby jednak było inaczej, to chętnie poznam odpowiedź.

Teraz, kiedy już nieco emocje opadły po przeczytaniu Nieodnalezionej czuje się trochę skołowana i zmanipulowana, ale pozytywnie, bo to, jaki twist funduje nam Mróz jest nie do ogarnięcia :D Wydaje mi się, że takiego mętliku w głowie jeszcze nie miałam chyba przy żadnej książce Remka. Biją się we mnie jeszcze sprzeczne emocje tego, czy szczerze współczuję głównej bohaterce (Kasandrze) czy wręcz jej nienawidzę. Dalej nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje mi się, że jednak zmierza ku nienawiści. Nie chcę Wam niczego zdradzać, bo odbiorę te przyjemność z przekonywania się o tym na własnej skórze, a chętnie dowiem się, co myślicie o Reimannowej.
Książka zmusza do refleksji, przemyśleń i zdecydowanie stwierdzam, że to jeden z lepszych polskich thrillerów psychologicznych jakie czytałam. Pomimo tych niedopowiedzeń, które gdzieś mnie tam gryzą. Polecam, serio warto zagłębić się w świat Nieodnalezionej ;)
Czytaj więcej »
on 20:09 4
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

LINKI

  • FACEBOOK
  • INSTAGRAM
  • PINTEREST

Archiwum

WYSZUKAJ

About me

O mnie

Moje zdjęcie
Wdowa Po Stalinie
Wyświetl mój pełny profil

Followers

Całkowita liczba wyświetleń

  • Home
  • O wszystkim i o niczym
  • _Książki
  • _Lubimy czytać
  • Makijaże
  • Recenzje kosmetyków
  • Włosy
  • Współpraca

Moja lista blogów

Popularne posty

  • O tym jak zrobiłam sobie brwi permanentne metodą piórkową. Za ile, gdzie i czy było warto? Efekty przed i po.
    Zacznę od tego, co to w ogóle jest metoda piórkowa i na czym ona polega. Jest to trwały makijaż, który wykonuje się za pomocą tak zwanego ...
  • Jak osiągnąć efekt sztucznych rzęs bez konieczności ich przedłużania czy doklejania? Wszystko możliwe z Revitalash Advanced - podejście drugie.
    Dokładnie 3 lata temu pisałam recenzję tej odżywki, kiedy to pierwszy raz miałam z nią styczność, wchodziła ona jakieś dopiero w łaski klie...
  • Zdrowe i białe zęby w 5 dni - mój sposób na piękny uśmiech. O wybielających nakładkach iWhite słów kilka.
    Tydzień temu podjęłam się współpracy z producentem iWhite. Jestem posiadaczką raczej naturalnie żółtawej barwy kości. Podobno taka jest nat...
  • Recenzja odżywki RevitaLash Advanced!
    Odżywkę miałam przyjemność wygrać, bo sama nie zdecydowałabym się jej kupić. Nigdy nie wierzyłam jakoś w specjalne moce odżywek, a sama też...

____________________________________________________________________________________________________

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Natalia Wabich. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.