19:26
Dwa lata od makijażu permanentnego brwi metodą piórkową. Moja obecna pielęgnacja brwi i update makijażowy.
Dwa lata temu wrzucałam obszerny post o tym, jak, gdzie i za ile zrobiłam sobie brwi metodą piórkową. Post miał tysiące wejść, do tej pory pojawiają się pod nim komentarze dotyczące tego zabiegu i poczuwam się wręcz do obowiązku zaktualizowania informacji na ten temat, tym bardziej, że metody tego makijażu wciąż się zmieniają i jest coraz większy popyt na tego typu zabiegi. Link do poprzedniego wpisu znajduje się tutaj.
Kilka miesięcy po tym jak zafundowałam sobie nowe brwi, stwierdziłam, że nie są one wymarzone, ani takie, jakie oczekiwałam, więc wstępnie umówiłam się w tym samym salonie na poprawkę. W zasadzie była to swoista reklamacja, która została przyjęta. Nowy zabieg miał być wykonany inną metodą zwaną Fluffy Brow, dające efekt jak nazwa wskazuje puszystych brwi. Po długich namysłach, zwątpieniach i analizie przyznałam sama sobie, że to może nie ma sensu, że może ten zabieg nie jest dla mnie i pigment ponownie wchłonie się szybciej, niż powinien. W końcu i tak maluje brwi i tak, może po prostu czas znaleźć dobrą metodę na ich malowanie, a nie ingerencję ze strony linergistki. Ostatecznie dogadałam się z Panią Alicją (pozdrawiam przy okazji!), że resztę pigmentu usunie mi laserem, a pieniądze, które wydałam na zabieg zostaną mi zwrócone. I tak też właśnie zrobiłyśmy.
Na załączonym obrazku brwi dzień po zabiegu laserem, pigment był praktycznie niewidoczny. Teraz nie ma po nim śladu. Same usuwanie pigmentu leserem nie trwało długo, nie bolało też szczególnie i momentami tylko śmierdziało spalonym kurczakiem. Jednak bez obawy, włoski zostały na miejscu. Liche, jak zawsze, ale są.
Po całym tym ambarasie nie było metody malowania brwi, jakiej bym nie znała. Z resztą to temat, który wałkuję od początku istnienia mojego bloga i mam już swoje wzloty i upadki. Tak dla przypomnienia może wrzucę jakieś kompromitujące zdjęcie, ku przestrodze. Możecie śmieszkować, bo wyglądały karyńsko, choć to słowo nie było wtedy modne.
Kurwa, sama jestem pod wrażeniem ,że wyszło to spod mojej ręki. Jednak pewne rzeczy zauważa się po czasie, choćby to jak brwi potrafią zaburzyć proporcje. Koszmar. Były momenty, kiedy obcy ludzie pytali się, czy robię brwi od linijki. Że mi to nie dało wtedy do myślenia. Może przyda się komuś teraz, bo osobiście jak widzę blondynę, tlenioną, z czornymi brwiami jak wyngiel, to czuje się zażenowana. I też śmieszkuje.
Czy włoski przez te lata super mi odrosły? One też mają swoje fazy. Raz mam okres, gdzie są piękne i gęste, raz posypią mi się na tyle mocno, że mam luki, jakby mi ktoś w nocy wygolił kilka miejsc. Także chyba nie ma sensu pokazywać zdjęć, bo co tydzień są inne, choć cięgle walczę o ich wzrost "na stałe" Tak, apropo golenia, zrobiłam to kiedyś. Czuję wstyd, ale zgoliłam sobie brwi! Jak do chuja można zrobić coś takiego? Nie wiem. Młoda byłam. To wcale nie pomaga w rośnięciu, a wygląda paskudnie. Tak gdyby ktoś mógł pomyśleć, że to był powód.
Przy okazji pielęgnacji i wzrostu rzęs używam sobie Revitalising & Conditioning Sereum od Inveo (link do produktu tutaj) również na brwi. Działa w szczególności na rzęsy, chociaż jest o mniej więcej 3/4 tańszy od Revitalash i o równie tyle lepszy niż Long4Lashes, ale z brwiami też sobie radzi. Miałam zrobić osobną recenzję, ale nie mogę się za to zabrać, więc jakby co, to polecam już w tym momencie.
Obecnie maluję brwi mniej więcej tak, jak na załączonych zdjęciach. Różnica według mnie ogromna i to na korzyść. Teraz używam do malowania wyłącznie pomady z Freedom Makeup (link znajdziecie tutaj). Zmieniłam teraz tylko odcień na ciemniejszy z powodu przyciemnienia odrostów na Medium Brown, a do tej pory używałam Blonde, przez to konsystencja jakoś mniej mi się podoba i trochę trudniej się nakłada, no ale już nie będę marudzić. Trochę jeszcze dopracuje nakładanie go. Używam zazwyczaj do tego skośnego pędzelka z Zoevy albo tego z Real Techniques, a wszystkie niedoskonałości maskuje nieśmiertelnym już korektorem z Catrice, czyli Liquid Camouflage, dzięki czemu ten kształt jest ostrzejszy i wyraźniejszy.
Jeśli macie problem z malowaniem brwi, popróbujcie z różnymi kosmetykami przeznaczonymi właśnie do brwi, bo czasem nie tyle metoda nakładania, co produkt jest nieodpowiedni.
I tak sobie czasem marzę na powrót o permanentnym, bo nadal obserwuje kilka salonów, gdzie zachwycam się efektami i nowościami w wykonywaniu takiego makijażu. Także nie wyrzekam się, że już nigdy nie pomogę urodzie w ten sposób i jeśli pójdę tą drogą, to pochwalę się z Wami efektami!
Kilka miesięcy po tym jak zafundowałam sobie nowe brwi, stwierdziłam, że nie są one wymarzone, ani takie, jakie oczekiwałam, więc wstępnie umówiłam się w tym samym salonie na poprawkę. W zasadzie była to swoista reklamacja, która została przyjęta. Nowy zabieg miał być wykonany inną metodą zwaną Fluffy Brow, dające efekt jak nazwa wskazuje puszystych brwi. Po długich namysłach, zwątpieniach i analizie przyznałam sama sobie, że to może nie ma sensu, że może ten zabieg nie jest dla mnie i pigment ponownie wchłonie się szybciej, niż powinien. W końcu i tak maluje brwi i tak, może po prostu czas znaleźć dobrą metodę na ich malowanie, a nie ingerencję ze strony linergistki. Ostatecznie dogadałam się z Panią Alicją (pozdrawiam przy okazji!), że resztę pigmentu usunie mi laserem, a pieniądze, które wydałam na zabieg zostaną mi zwrócone. I tak też właśnie zrobiłyśmy.
Na załączonym obrazku brwi dzień po zabiegu laserem, pigment był praktycznie niewidoczny. Teraz nie ma po nim śladu. Same usuwanie pigmentu leserem nie trwało długo, nie bolało też szczególnie i momentami tylko śmierdziało spalonym kurczakiem. Jednak bez obawy, włoski zostały na miejscu. Liche, jak zawsze, ale są.
Po całym tym ambarasie nie było metody malowania brwi, jakiej bym nie znała. Z resztą to temat, który wałkuję od początku istnienia mojego bloga i mam już swoje wzloty i upadki. Tak dla przypomnienia może wrzucę jakieś kompromitujące zdjęcie, ku przestrodze. Możecie śmieszkować, bo wyglądały karyńsko, choć to słowo nie było wtedy modne.
Kurwa, sama jestem pod wrażeniem ,że wyszło to spod mojej ręki. Jednak pewne rzeczy zauważa się po czasie, choćby to jak brwi potrafią zaburzyć proporcje. Koszmar. Były momenty, kiedy obcy ludzie pytali się, czy robię brwi od linijki. Że mi to nie dało wtedy do myślenia. Może przyda się komuś teraz, bo osobiście jak widzę blondynę, tlenioną, z czornymi brwiami jak wyngiel, to czuje się zażenowana. I też śmieszkuje.
Czy włoski przez te lata super mi odrosły? One też mają swoje fazy. Raz mam okres, gdzie są piękne i gęste, raz posypią mi się na tyle mocno, że mam luki, jakby mi ktoś w nocy wygolił kilka miejsc. Także chyba nie ma sensu pokazywać zdjęć, bo co tydzień są inne, choć cięgle walczę o ich wzrost "na stałe" Tak, apropo golenia, zrobiłam to kiedyś. Czuję wstyd, ale zgoliłam sobie brwi! Jak do chuja można zrobić coś takiego? Nie wiem. Młoda byłam. To wcale nie pomaga w rośnięciu, a wygląda paskudnie. Tak gdyby ktoś mógł pomyśleć, że to był powód.
Przy okazji pielęgnacji i wzrostu rzęs używam sobie Revitalising & Conditioning Sereum od Inveo (link do produktu tutaj) również na brwi. Działa w szczególności na rzęsy, chociaż jest o mniej więcej 3/4 tańszy od Revitalash i o równie tyle lepszy niż Long4Lashes, ale z brwiami też sobie radzi. Miałam zrobić osobną recenzję, ale nie mogę się za to zabrać, więc jakby co, to polecam już w tym momencie.
Obecnie maluję brwi mniej więcej tak, jak na załączonych zdjęciach. Różnica według mnie ogromna i to na korzyść. Teraz używam do malowania wyłącznie pomady z Freedom Makeup (link znajdziecie tutaj). Zmieniłam teraz tylko odcień na ciemniejszy z powodu przyciemnienia odrostów na Medium Brown, a do tej pory używałam Blonde, przez to konsystencja jakoś mniej mi się podoba i trochę trudniej się nakłada, no ale już nie będę marudzić. Trochę jeszcze dopracuje nakładanie go. Używam zazwyczaj do tego skośnego pędzelka z Zoevy albo tego z Real Techniques, a wszystkie niedoskonałości maskuje nieśmiertelnym już korektorem z Catrice, czyli Liquid Camouflage, dzięki czemu ten kształt jest ostrzejszy i wyraźniejszy.
Jeśli macie problem z malowaniem brwi, popróbujcie z różnymi kosmetykami przeznaczonymi właśnie do brwi, bo czasem nie tyle metoda nakładania, co produkt jest nieodpowiedni.
I tak sobie czasem marzę na powrót o permanentnym, bo nadal obserwuje kilka salonów, gdzie zachwycam się efektami i nowościami w wykonywaniu takiego makijażu. Także nie wyrzekam się, że już nigdy nie pomogę urodzie w ten sposób i jeśli pójdę tą drogą, to pochwalę się z Wami efektami!
A na koniec pytanie do Was. Jesteście posiadaczkami makijażu permanentnego, marzycie o nim? Dajcie znać o swoich przemyśleniach ;)





