czwartek, 20 czerwca 2019

Makijaż na dziś - Sunset

11:36 30 Komentarze
Postanowiłam dzisiaj przetestować aparat w nowym telefonie i sprawdzić, czy radzi sobie ze zdjęciami gęby. Stwierdzam, że sobie radzi. Może nie tak jak lustrzanka, wiadomka, ale całkiem nieźle mu to poszło. Zatem dziś wstawiam zdjęcia z telefonu w naturalnym świetle. Od kwietnia nic nie wrzucałam, jeszcze trochę i całkiem wyjdę z wprawy...



Brwi: pomada Makeup Revolution Blonde, korektor Catrice Liquid Camuflage
Oczy: baza Ucanbe, paleta Makeup GeekVegas Light, NYX Glitter Primer, NYX Glitter Brilliants, eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, tusz Maybelline Colossal Volume, rzęsy Ardell Wispies 113
Twarz: Naturativ Glittering Oil, Perfect Cover BB Cream Missha NO 13, puder Ecocera Bananowy, bronzer The Balm Balm Desert, rozświetlacz Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter
Usta: konturówka Golden Rose Emilly #208

Dajcie znać, czy podobają Wam się zdjęcia z telefonu, czy jednak wolicie z aparatu? 💋

niedziela, 14 kwietnia 2019

Makijaż na dziś - Usta w kolorze miłości

16:55 15 Komentarze
Makijaż dziś jest dość wyjątkowy, bo rocznicowy. Mija mi rok z moim chłopem i choć teraz dzielą nas kilometry, to i tak mam powód do świętowania. ❤ Zatem dziś rozmyta kreska i usta w kolorze miłości. 
Beczałam dziś ze szczęścia. Much much love. 💋

Brwi: pomada Makeup Revolution Blonde, korektor Catrice Liquid Camuflage
Oczy: baza Ucanbe, paleta Sultry ABH, eyeliner Eveline Celebrities, pigment Tammy Tanuka #338, pigment MUG Halo, tusz Maybelline Colossal Volum Express, czarna kredka Paese, rzęsy Ali Express
Twarz: baza MUA Pro/Base Banana, podkład Eveline Liquid Control #005, puder Ecocera Bananowy, bronzer Models Own, rozświetlacz Mary Kay, piegi L'oreal Magic Retouch
Usta: pomadka Mary Kay At Play Red Siren

niedziela, 31 marca 2019

Makijaż na dziś - Ice Princess

14:13 8 Komentarze

Brwi: pomada Makeup Revolution Blonde, korektor Catrice Liquid Camuflage
Oczy: baza Ucanbe, paleta Too Faced Semi Sweet, Chocolate Bar, eyeliner Eveline Celebrities, cień MAC Electric Eel, pugment MUG Aurora, tusz Maybelline Colossal Volum Express, rzęsy Ali Express
Twarz: baza Eveline Make-up Primer 3w1 matująca, podkład Eveline Liquid Control #005, puder Ecocera Bananowy, bronzer The Balm Balm Desert, rozświetlacz Mary Kay, piegi L'oreal Magic Retouch
Usta: pomadka Melkior Professional Love

niedziela, 24 marca 2019

Jak zostać piegusem? | Last makeup

16:53 11 Komentarze
Kiedyś piegi były powodem do wyśmiewania się w szkole, teraz są wręcz pożądane i od jakiegoś czasu panuje moda na bycie piegowatym. Nikogo nie dziwią już sztuczne rzęsy, domalowanie brwi czy sztuczne paznokcie. Ale piegi? No cóż, też mogą być sztuczne.
Mnie matka natura obdarzyła przesadnie jasną karnacją, ale chyba miejsca na piegi u mnie zabrakło. Te kilka na krzyż, które wychodzą mi w lato po słońcu się nie liczą. A podobno mam taki typ urody, któremu piegi pasują, więc zdarza mi się je robić.
Próbowałam już różnych metod: malowanie ich kredką, pomadą do brwi, wiem też, że podobno sprawdza się henna, ale z tym nie kombinowałam. Według mnie najlepszym sposobem jest spray do odrostów. Rly. Ja kupuje ten z L'oreala, Magic Retouch. Kiedyś, kiedy miałam ciemniejsze włosy stosowałam brąz, teraz, kiedy znów jestem blondynką naturalniej wygląda ciemny blond, mieszać jeszcze nie próbowałam, ale pewnie też wyglądałoby okej.
Może komuś się wydawać, że to głupie i żałosne robić sobie piegi, kiedy nie ma się ich naturalnych. Ale czy w takim razie nie równie żałosne będzie powiększanie sobie ust, skoro nie ma się ich naturalnie dużych? Teraz, kiedy dąży się do osiągnięcia jakiegoś statusu piękna już nic nie powinno dziwić. Mniejsza, instagram i tak przepełniony jest dziewuchami, które wszystkie wyglądają jednakowo. Mam nadzieję, że mnie to nie będzie groziło. Taka mała dygresja. Wracając do głównego wywodu, pragnę Wam przedstawić jak te piegi prezentują się na twarzy. Zdjęcia są bez żadnych filtrów i ulepszeń.

Która wersja podoba Wam się bardziej, ta z czerwonymi ustami czy bez? Dla mnie to jest max jeśli chodzi o makijaż do pracy, czasem jeszcze dodam kreskę. Z czystego lenistwa, wolę dłużej pospać niż pindrzyć się przed lustrem. A w weekend zazwyczaj też mi się już nie chce przez co zaniedbuje blog i swoją rękę...
Jeśli zastanawiacie się jak to pryskać, żeby nie wyglądało głupio, bo przecież przeznaczenie produktu jest inne, to już tłumaczę. "Spust" spreju trzeba nacisnąć do połowy, z wyczuciem, kosmetyk wypluje produkt, a nie pełen strumień przez co powstaną takie plamki :D Red lipstick monster wrzuciła jakiś czas temu filmik jak to robi i tam doskonale to widać ;)
Przy tłustej cerze w ciągu dnia lekko się ścierają, ale nie zostawiają żadnych plam ani smug, więc spoko. Za to tuż po rozpryśnięciu wyglądają kozacko! Zdecydowanie polecam spróbować choćby na lato. 
Wykorzystując okazję, że już tu jestem i coś piszę, wrzucę jeszcze ostatni makijaż, który udało mi się stworzyć ze 3 tygodnie temu. 

To tyle ode mnie, całuje! 💋

niedziela, 20 stycznia 2019

Makijaż na dziś - Dzienniak

14:15 15 Komentarze
Jest 20 stycznia, a to mój pierwszy wpis od nowego roku. Ociągam się, ale mogę to co się dzieje opisać tylko jednym zdaniem. Życie jest jak gra w szachy - nie umiem grać w szachy. Nowa praca, obowiązki. Wieczory spędzam robiąc trening, ucząc się do matury i czytając książki i w tym wypadku prowadzenie bloga siłą rzeczy musiało zejść na odległy plan. Lecz dziś postanowiłam trochę te pustkę tutaj wypełnić i wrzucam dzienniaka. Prawie dzienniaka, bo gdybym miała wrzucić makijaż, który robię sobie na co dzień to byłaby to tylko kreska i tusz na oczach. Dzisiaj jest to wersja PRO xD

Brwi: pomada Makeup Revolution Blonde, żel Mary Kay Volumizing Brow Tint Dark Blonde, korektor Catrice Liquid Camuflage
Oczy: paleta Too Faced Semi Sweet, Chocolate Bar, eyeliner Eveline Celebrities, kredka Golden Rose Kohl kajal, pigment Tammy Tanuka #338, tusz Maybelline Lash Sensational Luscious, rzęsy Perhaeps Sisi
Twarz: baza Eveline Make-up Primer 3w1 matująca, podkład Eveline Liquid Control #005, puder ryżowy Ingrid, bronzer The Balm Balm Desert, rozświetlacz Makep Revolution Vivid Baked Highlighter
Usta: Mary kredka Golden Rose Dream Lips #522, pomadka Melkior Professional #12213

niedziela, 4 listopada 2018

Makijaż na dziś - Star dust

14:01 34 Komentarze
Kompletnie nie miałam pomysłu na dzisiejszy makijaż. Brakowało mi weny, ale nie brakowało chęci, więc naciapałam to co naciapałam. Chyba największą robotę robią usta i koszula dorwana na aliexpress. Jeszcze nie miałam jej na sobie, a zamówiłam dobry rok temu. Na zdjęciach wygląda zajebiście, ale czy zdecydowałabym się ją założyć do ludzi? Sama nie wiem. Na pewno materiał nie jest najwygodniejszy, podejrzewam, że po pół godzinie noszenia miałabym mokre pachy. Aleee kupiłam ją za jakieś 2 dychy, więc nawet gdybym miała w niej tylko "pozować" to się opłacało. :D 
Brwi: pomada Makeup Revolution Blonde, kredka Mary Kay Precision Brow Liner Dark Blonde, Mary Kay Volumizing Brow Tint Dark Blonde, korektor Catrice Liquid Camuflage
Oczy: Maybelline Colour Tattoo #91, cień Makeup Geek Drama Queen, Barcelona Beach, Baby Face, pigment Tammy Tanuka #238, #338, pigment Makeup Geek Satellite, glitter primer NYX, eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, tusz Maybelline Total Temptation, rzęsy Ardell Demi Wiespies
Twarz: podkład Essence Insta Perfect #30, puder ryżowy Ecocera, bronzer The Balm Balm Desert, ozświetlacz Makep Revolution Vivid Baked Highlighter
Usta: Mary Kay At Play Vivid Violet

poniedziałek, 22 października 2018

Nails - pierwsze piłowanie na kwadrat | Doza narcyzmu

14:55 13 Komentarze
Dzisiaj pierwszy raz piłowałam przedłużane paznokcie na kwadrat. Bułka z masłem, choć wiem, że nie są jeszcze idealne i długa droga przede mną. Na razie guzdram się z tym wszystkim, a ściąganie akrylożelu przyprawia mnie o dreszcze nienawiści. Piłowanie to dla mnie najgorsza część robienia paznokci, zawsze chcę zrobić to w miarę szybko i uszkadzam nieco płytkę przez to 😑 Zamówiłam sobie słynną frezarkę z aliexpress za 30zł, może to mi ułatwi pracę...zobaczymy.
Zamówiłam też pyłek, który okazał się totalnym gównem i nie daje żadnego efektu, więc moje wyobrażenie o paznokciach musiałam nieco dzisiaj zmienić. Wyszło jak wyszło, ale nie ma tragedii.

Do przedłużenia użyłam Flexy Gelu, czarny kolor to Audrey od Elisium, pyłek na środkowym to Bling Bling, złoty lakier to Rosalind z Aliexpress, cyrkonie również.
Niestety czarny lakier jest dość trudny we współpracy. Jeśli nałożymy go troszkę za dużo kiepsko się poziomuje i robi kupe na paznokciach (czyt. nierówności).
Jeśli macie jakieś wskazówki, które pomagają szybciej i lepiej piłować pazury, to dajcie znać!
_________________________________________________________
A teraz wrzucę kilka zdjęć, bo nie mam nawyku wrzucania co chwila czegoś na fejsa bądź insta, a bloga uważam za idealne miejsce do dzielenia się fotkami. Wchodzi i patrzy kto chce, nikomu z przymusu się nie wyświetla xD
To by było na tyle moich narcystycznych zdjęć 😆🙈

sobota, 20 października 2018

Makijaż na dziś - Zielone szarości | Wyniki konkursu

12:54 10 Komentarze
Miało wyjść bardziej zgniło zielono, wyszły w sumie jakieś szarości. Zdecydowanie bardziej odpowiednie do jesiennej aury i pogody. I tak zostaliśmy wystarczająco bardzo rozpieszczeni 20 stopniowym ciepłem w środku października. Osobiście jestem fanką ciepła, więc mi były takie pogody na rękę. Modlę się, aby zima nie była sroga 🙄

Brwi: pomada Makeup Revolution Chocolate, Makeup Revolution Aqua Brow Pomade, kredka Essence Eyebrow Designer, korektor Catrice Liquid Camuflage, korektor do brwi Eveline 5 w 1
Oczy: Maybelline Colour Tattoo #91, paleta Huda Beauty Rose Gold Remastered, paleta Sleek Makeup Sparkle 2, pigment Makeup Geek Solstice, pigment Tammy Tanuka #238, yeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, tusz Maybelline Total Temptation, rzęsy Aliexpress
Twarz: podkład Essence Insta Perfect #30, puder ryżowy Ecocera, bronzer The Balm Bahama Mama, jako rozświetlacza użyłam pigmentu Tammty Tanuka #338
Usta: paleta Mary Kay by Patricia Bonaldi 

________________________________________________________

A teraz pora na wyniki konkursu. Wybaczcie, że tak zwlekałam, ale zastanawialiśmy się wraz z organizatorami konkursu czy go nie przedłużyć. Jednak zauważyłam, że nie ma to większego sensu, bo zainteresowanie było znikome. Chciałabym jednak bardzo podziękować tym dziewczyną, które wzięły udział i wykazały się niezwykłą kreatywnością. Żałuje, że nie mogę nagrodzić Was wszystkie 😒
Osoba, która wygrywa dowolnie wybraną parę rzęs to Agata Balij. Dlatego, że zawsze zadziwiają mnie osoby, które potrafią rymować o czymkolwiek, o dupie maryni, że udaje im się rymować i jeszcze zachować sens wypowiedzi. Ja byłam w tym zawszę beznadziejna xD 
Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że kolejny konkurs przyciągnie więcej osób 😊

wtorek, 16 października 2018

Makijaż na dziś - Roses

13:22 14 Komentarze
Nie wiem czy to kwestia światła, podkładu, pudru, podkładu który nie współpracuje z pudrem czy wszystkiego naraz, ale moja gęba wychodziła dzisiaj na zdjęciach tragicznie. W sumie na żywo też wygląda jakoś tak żółto, fuj. Czas poszukać odpowiedniego odcienia do papy. 
Naszło mnie dzisiaj na różyczki. Mam je wszędzie: na oczach, na ręce, a nawet przyodziałam się celowo w bluzeczkę w róże. A więc patrzcie i podziwiajcie 😂
Brwi: pomada Makeup Revolution Chocolate, Makeup Revolution Aqua Brow Pomade, kredka Essence Eyebrow Designer, korektor Catrice Liquid Camuflage, korektor do brwi Eveline 5 w 1
Oczy: Maybelline Colour Tattoo #91, paleta Huda Beauty Rose Gold Remastered, korektor Catrice Liquid Camuflage, pigment Tammy Tanuka #338 (na żywo wygląda obłędnie, na zdjęciach ciężko mi go było uchwycić), eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, tusz Maybelline Total Temptation, cień Makeup Geek Tai Mahal, rzęsy Perhaeps Queen
Twarz: podkład Maybelline Super Stay 24H Full Coverage, puder Melkior Professional, bronzer The Balm Desert, rozświetlacz Benefit What's Up! 
UstaPudaier Lip Gloss 2

czwartek, 4 października 2018

KONKURS - odpowiedź na jedno krótkie pytanie i wygraj dowolne rzęsy Perhaeps

21:19 4 Komentarze
Zdjęcie dla przyciągnięcia uwagi 😆
Wraz z marką Perhaeps organizujemy dla Was konkurs. Do wygrania jeden z modeli rzęs do wybrania z: Perhaeps
Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Który model rzęs Perhaeps wybrałabyś do jesiennego makijażu?
Osobę wygrywającą wybieram ja, na podstawie najciekawszego komentarza 😊
Konkurs trwa od dziś do 10 października włącznie. 
Post niżej można zobaczyć jak jeden z modeli prezentuje się na moim oku.
Bądźcie kreatywne! Buziaki 😘


PS. Niebawem przewiduję konkurs organizowany przeze mnie. Im więcej będzie zainteresowanych tym lepiej! Wtedy pewnie będą zacniejsze nagrody! Bądźcie czujni! 

niedziela, 30 września 2018

Makijaż na dziś - I'm bored| Rzęsy Perhaeps

13:08 18 Komentarze
Chyba w pełni zainspirowałam się kolorem mojego sweterka 😂 jest obłędny! a na dodatek cieplusi, milusi i mogłabym nie przestawać go nosić. Tak więc powstał oto ten makijaż! 
Brwi: pomada Makeup Revolution Chocolate, Makeup Revolution Aqua Brow Pomade, kredka Essence Eyebrow Designer, korektor Catrice Liquid Camuflage, korektor do brwi Eveline 5 w 1
Oczy: Maybelline Colour Tattoo #91, paleta Huda Beauty Rose Gold Remastered, pigment Inglot #22, eyeliner Maybelline Eyestudio Lasting Drama, tusz Maybelline Total Temptation, rozświetlacz Makep Revolution Vivid Baked Highlighter, rzęsy Perhaeps Sisi
Twarz: podkład Catrice Liquid Coverage, puder ryżowy Ecocera, bronzer The Balm Desert, rozświetlacz Makep Revolution Vivid Baked Highlighter
Usta: Mary Kay Patricia Bonaldi
Rzęsy, które mam w tym makijażu będą do wygrania u mnie w konkursie, te, bądź inny dowolny model. Szczegóły już niebawem 😊
Jeśli chodzi o ten konkretny model, to jest bardzo elastyczny, co ułatwia mega ich przyklejanie. Pasek jest bezbarwny, a do każdego modelu dołączony jest klej - również bezbarwny. Szybko się wiąże i trzyma na oku bez szwanku cały dzień. Z wyjątkiem, kiedy płaczę. Niestety wtedy potrafi się nieco odklejać. Sisi byłyby idealne, gdyby przy wewnętrznej stronie były nieco krótsze. Wyglądały by wtedy na naturalniejsze. Może po prostu je lekko przytnę i będzie bomba xD 
Posiadam jeszcze model Glamour, z którym też pojawi się makijaż i kępki, których zazwyczaj nie używam, bo są bardziej czasochłonne, ale pewnie efekt będzie bardziej powalający 😉
Zachęcam do odwiedzenia profili i wybierania sobie modelu, bo będzie do zgarnięcia 😏

czwartek, 27 września 2018

Moje pierwsze przedłużenie na formach od Elisium i moje pierwsze hybrydy.

19:12 4 Komentarze
Jeśli zapytalibyście się mnie jeszcze jakiś czas temu czy lubię malować paznokcie, albo czy kiedykolwiek zrobię sobie sztuczne moja odpowiedź brzmiałaby NIE. Pierwszy raz w życiu przedłużone paznokcie miałam na swoje 23 urodziny. Zrobiła mi je moja przyjaciółka (pozdrawiam) . Były piękne, ale nosiłam je nieco ponad tydzień, bo wydawały mi się mega niewygodne. Pisanie smsów czy korzystanie z komputera było dla mnie katorgą. Wciskałam kilka klawiszy na raz przez co wychodziło mi coś w stylu "mkdkokbfjskml". A jak podcierałam sobie dupę, to bałam się, że mi odpadną.
Swoje miałam zawsze przycięte krótko, a ostatni raz malowałam je zwykłym lakierem w '49.
Nagle pewnego dnia w pracy wpadłam na pomysł kupienia sobie zestawu do paznokci. Tak z dupy po tym, jak gdzieś mignął mi jakiś filmik na YT.
Padło na zestaw od Elisium, ponieważ mają tam gotowe formy do przedłużania, ciapasz formę żelo-akrylem i myk pod lampę. Paznokieć gotowy. Gdybym miała pieprzyć się ze standardową formą i poziomowaniem żelu, to chyba bym się posrała z braku cierpliwości. Poza tym na pewno wyszły by mi jakieś krzywulce.
Na cały zestaw liczący sobie lampę, liquid, top, baze, 3 lakiery, pyłek, żel do przedłużania, formy, waciki bezpyłowe, cleaner, cążki, pędzelek oraz pilniki wydałam 4 paki. Dość ryzykowne jak na fakt, że nigdy nie lubiłam malować paznokci, a co dopiero mieć długie. Niestety czasem mam takie kaprysy. Choć może nie do końca to kaprys. Nie chcę do końca życia pracować na kogoś, być może kiedyś chciałabym zacząć pracować na siebie. A jedyną umiejętność jaką posiadam, to umiejętności manualne. Jeśli w czymś jestem dobra, to właśnie w tym, a z samych makijaży bym nie wyżyła, więc być może to odpowiedni czas na to, by zacząć się uczyć czegoś nowego. Mam świadomość tego, że kosmetyczki/stylistki/wizażystki rosną jak grzyby po deszczu. Jednak jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Robić to dobrze. A większość tego co się teraz otwiera to jakieś gówno.
Moje pierwsze paznokcie miały być względnie krótkie, ale poniosło mnie jak zwykle i okazało się, że takie są nawet bardziej wygodne. Użyłam tutaj właśnie wcześniej wspomnianych form Quick Shape, które są błogosławieństwem dla takich laików jak ja. Robią doskonałą krzywą C! Do tego czarny lakier Audrey oraz pyłek Bling Bling. Na każdym kolorze daje inny efekt, więc to taki pyłek niespodzianka. I jakieś tam ozdoby z aliexpress.
A...moim modelem paznokciowym był kot mojej Moniki (pozdrawiam), która towarzyszyła mi przy robieniu tej stylizacji, ponieważ ona się zna i też robi.
Obawiałam się piłowania, dla mnie to było wyzwanie, które nie do końca mi wyszło, ale uważam, że jak na pierwszy raz to i tak jest mistrzostwo jak dla mnie. Tak na marginesie piłowanie paznokci jest dla mnie trochę ohydne i to najgorsza część tej roboty.
Paznokcie wytrzymały mi 3 tygodnie bez żadnego uszczerbku. W różnych warunkach. Od mycia garów poprzez obieranie orzechów aż po fakt, że zajebałam nimi w coś miliony razy. Ból był, ale paznokcia nie straciłam!
Tak się prezentowały dziś po tych 3 tygodniach. Kiedy je skracałam, stwierdziłam, że są zdecydowanie za grube, przez co piłowałam je dobre 2,5 godziny, ponieważ ten FlexyGel nie rozpuszcza się w acetonie. A ja nie mam też wprawy. Zniszczeń ogromnych nie było, ale płytka miejscami zdecydowanie była słabsza i gdzieniegdzie uszkodzona. Być może to fakt, że nie umiem jeszcze tak manewrować pilnikiem, być może to skutek FlexyGelu. Nie wiem, ale powiem jak sprawdzę po kolejnym ściąganiu stylizacji.

Zdecydowałam się na Baby Boomer. Lubię bezpieczne i klasyczne kolory. Wyszły trochę takie ślubniaczki z cyrkoniami na palcu serdecznym i dużym. Do tego pyłek również na palcu serdecznym, niestety na zdjęciu nie udało mi się uchwycić tego jaki jest piękny! Długość minimalnie krótsza od poprzednich, ale grubość o 3/4 mniejsza. Przez co wyszedł mi doskonały tunel. Zobaczymy więc jak tym razem będzie z ich wytrzymałością 😉 Niestety cyrkonie odpadły mi tuż po zrobieniu zdjęcia, więc zalałam je żelem i myślę, że potrzymają się nieco dłużej xD

Na pewno jeszcze długa droga przede mną, więc jeśli macie dla mnie jakieś rady, wskazówki, to chętnie skorzystam!
Jak na początek jestem z siebie bardzo dumna, bo to dopiero moja druga stylizacja, a pierwsza zdobyła już kilka pozytywnych opinii od całkiem obcych ludzi! 😊 trzymajcie kciuki, żebym zdobyła więcej wprawy i umiejętności.

Tymczasem życzę dobrego dnia! 😘

czwartek, 30 sierpnia 2018

Pierdolcie się fryzjerzy - czyli dlaczego nigdy więcej nie oddam się w ręce "profesjonalisty"?

22:19 18 Komentarze
Farbuje się odkąd skończyłam 15/16 lat. Wiem, że młodo zaczęłam, ale matula mi pozwalała, więc wiadomo, że to wykorzystywałam. Moje włosy od tego czasu miały już wszystkie możliwe odcienie, od czerni, przez brązy, blondy aż do różu, czerwieni i rudości. Dziwie się, że jeszcze nie jestem łysa, ale moje włosy chyba są nie do zniszczenia. I naprawdę są zdrowe i lśniące, pomimo tego co im fundowałam przez tyle lat, a niestety nie mam czasu na jakąś szczególną pielęgnację. Czasem aż mi smutno, że tak mało o nie dbam.
(Gdybyście pytali - to oczywiście też miał być zamierzony efekt) 





I powiem tak, nigdy, przenigdy nie wyszłam jeszcze od fryzjera zadowolona. Ani razu. Zazwyczaj kiedy farbowałam się sama, osiągałam mniej więcej takie rezultaty, jakich oczekiwałam, ale nigdy u fryzjera.
Najbardziej byłam zadowolona z efektów, kiedy miałam mega jasny blond na głowie, ale podkusiło mnie zrobić sobie sombre. No i nosiłam takie włosy jakoś ponad rok. Jak to w przypadku kobiet bywa, znudziły mi się i chciałam znowu powrócić do blondu. Rzecz polegała tylko na tym, aby rozjaśnić mi ciemną górę i zrównać z blondem u dołu.
Tak mniej więcej wyglądały moje włosy przed środową koloryzacją. Wydawało się, że nie trzeba tu wielkiej filozofii, ale co ja tam wiem, nie chciałam bawić się sama w rozjaśnianie i postanowiłam skorzystać z usług kogoś, kto się na tym zna. Umówiłam się u tego kogoś z polecenia, bo podobno czeka się miesiącami na koloryzacje do tego kogoś. Byłam podjarana, przeżywałam to i chwaliłam się na każdym możliwym kroku. Byłam też pełna obaw, że znowu mi coś spierdolą. Nawet w ostatniej chwili chciałam zrezygnować. NO I CO? NO I ZJEBALI. Kolejny raz zrażam się do korzystania z usług fryzjera i poważnie, to moja ostatnia koloryzacja u "profesjonalisty".
Niestety blond mam tylko końcówki (one mi się podobają, są chłodne i popielate), ale miałam je jasne również przed koloryzacją...mam wręcz wrażenie, że są nieco ciemniejsze niż te z którymi przyszłam. A poza tym jestem RUDA. Kurwa mać ruda...Taka chujnia to mi mogła wyjść podczas koloryzacji w domu, ale po wizycie u fryzjera oczekiwałam po prostu blondu. Jasnego, chłodnego blondu. I wiecie ile za to zapłaciłam? 260zł. No cóż, za głupotę trzeba płacić.
Pewnie myślicie sobie, że teraz lamentuje, a jak był na to czas, to mordy nie otworzyłam. Że nie zwróciłam uwagi na to będąc jeszcze u fryzjera, że zapłaciłam, że nie złożyłam skarg i zażaleń. Oczywiście czary mary, fryzjer mówi, że to tak ma być, że przy następnej wizycie już osiągniemy ten chłodny blond, że tu na razie odrosty zostawił, że ciężko było zejść z tego brązu itepe itede. W sumie dałam się przekonać, bo wtedy, gdy tak na nie patrzyłam nawet zaczęły mi się podobać. A wiecie jak to jest, trochę głupio jest powiedzieć, że coś nam nie pasuje, trochę wstyd się wykłócać czy olaboga nie zapłacić. Teraz twierdzę, że to błąd, że powinno się mówić, póki jest na to czas i kłócić się, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Wróciłam do domu, przespałam się z tym, obejrzałam te włosy w każdym możliwym świetle i stwierdziłam, że wygląda to źle, że ten rudy za bardzo rzuca się w oczy i od razu zamówiłam farbę (L'Oreal Majirej). Mam nadzieję, że pokryje mi to coś, co w tej chwili mam.
Najlepsze jest to, że nawet umówiłam się na następną wizytę, dopiero w październiku, bo włosy muszą odpocząć...bo dałam się omamić i nie odezwałam się ani słowem. Eh, sama chyba próbowałam oszukać siebie, że to co mam naprawdę mi się podoba, serio próbowałam się tym cieszyć, ale nie umiem się dłużej okłamywać - wygląda to źle. Jakby zrobił mi to ktoś, kto się dopiero uczy, a nie ma już doświadczenie i pracuje w salonie. Jestem rozczarowana, zła i chce mi się wyć, że wyrzuciłam siano w błoto, że muszę wywalać kolejne hajsy na naprawianie tego sama w domu, bo już nie pójdę nigdzie do żadnego fryzjera! Co najwyżej może dam podciąć sobie kiedyś końcówki.
Ludzie mi prawili komplementy, że ładnie mi w tym kolorze. Podejrzewam, że mówili to z grzeczności, a nie dlatego, że rzeczywiście tak mi ładnie. Prawda jest z goła inna i tutaj liczę na Wasze szczere opinie! Nie oszczędzajcie mnie xD 
To jest blond, który osiągnęłam dzięki własnym kombinacjom. I będę dążyć do osiągnięcia właśnie takiego odcienia. I takiej długości również, bo brakuje mi moich włosów do pasa ;)

Follow Us @wdowapostalinie