niedziela, 29 marca 2015

Makijaż na dziś - Kryzysowa narzeczona

14:26 35 Komentarze

Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Grashka Korektor pod oczy
Oczy: baza Benefit Stay don't stray, pigment MUG Insomnia, New Years Eve, paletka MUG Vegas Collection, kredka GR Classics nr 219, tusz Benefit BADgal Lash rzęsy Ardell Demi Wispies
 Twarz: baza Benefit Porefessional, podkład Revlon Colorstay150 Buff, puder Fairy Girl nr 01, bronzer Inglot Fecial Blush, rozświetlacz Benefit Highbeam
Usta: konturówka GR Classics nr 309, pomadka Menow Long Lasting nr 35

Fallow me on F A C E B O O K

środa, 25 marca 2015

7 kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie codziennego makijażu

22:07 31 Komentarze


1. Grashka – korektor pod oczy
Produkt w zasadzie przeznaczony jest „pod oczy”, ale ja go używam w całkiem innym celu i raczej „powyżej oczu”. Wyrównuje i wyostrzam nim linię brwi, jest doskonały do tego poprzez swoją kremową konsystencję i łatwość w rozcieraniu. Nie jest on mocno kryjący, więc też nie pozostawia takiego efektu ciężkości pod powieką. Poza tym ma urocze opakowanie, a ja takie uwielbiam! Widać z resztą, że jest już dość wymęczone, bo używane dzień w dzień już od dłuższego czasu. Był w którymś z pudełek Shiny i było to już parę miesięcy temu, także zasługuje również na miano wydajnego. W prawdzie powierzchnia poniżej brwi nie jest jakaś pokaźna, ale jednak przy takiej częstotliwości użytkowania zostało mi jeszcze jakieś pół opakowanie. W takim zastosowaniu godny polecenia! :)
2. Essence – All about matt
Przerzuciłam się na pudry transparentne dlatego, że nie mogłam dopasować żadnego pudru, który współgrałby z moim podkładem. W dodatku mam tłustą cerę, więc muszę robić w ciągu dnia kilka poprawek, kolejne dokładanie warstwy pudru za którymś razem już nie wygląda tak dobrze, więc chciałam coś, co nie pozostawia koloru i w dodatku okiełzna moją fabrykę serum. Trafiłam w dziesiątkę, bo jest tani i naprawdę dobry. Jest to moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Momentalnie daje matowy efekt, nie bieli, jeśli nałożymy go w rozsądnej ilości i wytrzymuje spokojnie na buzi 4 godziny bez żadnych poprawek. Może nie jest szalenie wydajny, ale za cenę 13zł można mu to wybaczyć. Bardzo dobry produkt do poprawek w ciągu dnia!
3. Pierre Rene – skin balance
Wiem, że ten podkład podbił serca wielu konsumentek, ale ma też on swoich przeciwników. Ja sięgnęłam po niego skuszona tymi dobrymi recenzjami i własną ciekawością. Przypasował mi i to bardzo. Radzi sobie z moimi zaczerwienieniami na buzi, które są raczej moim największym problemem. Do tego trzyma się dosyć ładnie w ciągu dnia i nie złazi z buzi jakoś nachalnie. Ważne też jest na co go nałożymy i jak. Na pewno nie na tłusty krem, bo szybciej się zaczniemy po nim świecić. Najlepiej na taki, który wchłania się szybko i skutecznie, bądź na bazę. Nakładam go gąbeczką i nie wyobrażam sobie inaczej. Palcami da się, owszem, ale ten efekt już mi się tak nie podoba jak w przypadku gąbki. Rozwodzić się jednak nie będę za dużo, bo pełną moją recenzję możecie go znaleźć tutaj.
4. Benefit – watt’s up!
Nigdy przedtem nie stosowałam na co dzień rozświetlaczy. Wydawały mi się one zbędne i raczej używałam ich wyłącznie do makijaży na bloga. Jednak wygrałam w konkursie z FB kalendarz adwentowy Benefit, w którym trafiły się dwa rozświetlacze, z czym ten najlepiej się u mnie sprawdził i podbił moje serce! Kolor ma złoty i cudownie odbija światło, dopiero teraz zauważyłam jak pięknie nadaje twarzy trójwymiarowości i podkreśla dodatkowo kości policzkowe. Uwielbiam go! Szkoda, że mam tylko miniaturkę :( Wytrzymuje cały dzień na buzi bez jakiegokolwiek uszczerbku. Świetny produkt w bajecznym opakowaniu.
5. Inglot – face blush
Widać, że jest namiętnie używany, bo już nawet napisu na opakowaniu nie widać. Uwielbiam bronzery i bez tego też nie wyobrażam sobie dziennego makijażu. Mam naturalnie dość wyeksponowane kości policzkowe, taki mały prezent od natury, jednak aby jeszcze ładnie wyglądały muskam je bronzerem. Tego wystarczy niewiele, bo jest dobrze napigmentowany. Nadaje się zarówno dla blondynek jak i brunetek, bo efekt można spokojnie stopniować. Dodatkowo posiada delikatne drobinki, które też się pięknie mienią, ale nie gryzą się z rozświetlaczem. Idealny na każdą porę roku!
6. Sephora – eyebrow editor
Jest to zestaw dwóch cieni, wosku, pędzelka, grzebyka i pęsety. Dodatkowo posiada mini lusterko, które jest zbędne z powodu swoich niewielkich rozmiarów. Wosk dla mnie nieprzydatny, moje brwi naturalnie po kilku godzinach zaczynają błyszczeć jak i cała twarz, więc dodatkowego błysku nie potrzebuję. Oczywiście jestem świadoma, że wosk ma też utrwalać brwi, ale ja akurat tego nie potrzebuję. Grzebyk i pędzelek w ogóle się do niczego nie nadają, ale za to pęseta jest najlepsza jaką kiedykolwiek używałam! Łapie każdy najmniejszy włosek który zauważę. Same cienie są dobrze dobrane, jeden jest w ciemnym brązie, a drugi jaśniejszy. Używam obydwu, można nimi modelować brew, ale używać tylko jednego. Pigmentacja jest dobra, ale nie przesadna, co akurat w tym wypadku jest dobre. Bardzo fajny zestaw i niestety już mi się wykańcza :( Pewnie się przerzucę na jakiś tańszy odpowiednik, może Catrice? Albo po prostu dobiorę jakiś dobry matowy odcień.
7. Catrice – eyebrow stylist
Ubóstwiam tę kredkę! W końcu jakiś dobry kosmetyk do podkreślania brwi. Kolor jest idealny. Konsystencja kredki jest średnio twarda, nie kłuje w brew, ale też nie rozłazi się tak i nie rozmazuje podczas malowania. Jest dobrze nasycona kolorem i łatwo ją w razie czego rozetrzeć. A grzebyk dołączony do niej ładnie ściąga nadmiar produktu. Nie jest droga, a naprawdę spisuje się napitkę z…no dobra, minusem. Jedyna wada to fakt, że szybko się kończy. Codziennie ją temperuję, żeby koniuszek był choć lekko ostry. Ale to maleńka wada, poza tym super wygląda i jest super trwała. 

A Wy macie swoich kosmetycznych ulubieńców? Podzielcie się odkryciami w komentarzach :)


poniedziałek, 23 marca 2015

Makijaż na dziś - Geometric gold

07:55 35 Komentarze
Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Grashka Korektor pod oczy
Oczy: baza Benefit Stay don't stray, pigment MUG Liquid Gold, New Years Eve, paletka MUG Vegas Collection, cień MUG Hudini, rzęsy Red Cherry nr 217
 Twarz: baza Benefit That Gal, podkład Pierre Rene Skin Balance nr 20, puder Essence All About Matt, bronzer Inglot Fecial Blush
Usta: konturówka GR Classics nr 216, pomadka GR Lipstick nr 98

Fallow me on F A C E B O O K

sobota, 21 marca 2015

Makijaż na dziś - Earth

18:58 30 Komentarze
Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Grashka Korektor pod oczy
Oczy: baza Benefit Stay don't stray, pigment MUG Kryptonite, New Years Eve, paletka MUG Vegas Collection, kredka Etre Belle Waterpoof Eyeliner Pencil, rzęsy Red Cherry nr 217
 Twarz: baza Benefit Stay Lawless 15-hour primer, podkład Pierre Rene Skin Balance nr 20, puder Essence All About Matt, bronzer Iglod Fecial Blush, rozświetlacz Benefit What's Up
Usta: konturówka GR Classics nr 323, tint Benefit Posietint, błyszczyk Benefit Ultra plush lip gloss

czwartek, 19 marca 2015

Girl on Fire by Shinybox

21:24 15 Komentarze

A ja przyszłam sobie tak tylko popatrzeć co tam moja pańcia dostała, bo jestem taką ciekawską Zośką.


1. Delawell – Olej awokado 100%
Nigdy nie stosowałam żadnych olejów, bo zwyczajnie nie lubię tej tłustej, brudzącej konsystencji, która przyprawia mnie o ciarki. Dlatego też nie mam zamiaru używać jej na twarz czy na ciało, raczej przetestuję te pełne witamin cudo na włosach i mam nadzieję, że faktycznie te witaminki zaczną działać. Choć włosów też nigdy nie olejowałam, jednak kiedyś musi być ten pierwszy raz. Po otworzeniu buteleczki spodziewałam się zapachu, ale to co się wydobyło z butelki jest raczej słabo wyczuwalne, niemal bezzapachowe.
2. Dove – kostka myjąca Beauty Cream Bar
Mydło jak mydło, używałam je wiele razy, ale żeby było w dwóch pudełeczkach pod rząd? Czyżby podobna sytuacja jak z atyperspirantami? Owszem, przydatne, jedno jak i drugie, ale nie bądźmy już tacy natrętni ;)
3. Świt Pharma – Exclusive cosmetics skarpetki Spa dla stóp
O matko, Spa skarpetki dla stóp i to jeszcze exclusive. Uwielbiam takie nazwy produktów, jakby skarpetki niewystarczały, muszą być takie eksluziw…choć cena wcale na to nie wskazuje. Raczej dolna, bądź średnia półeczka. Jednak jeszcze ich nie stosowałam, więc mam nadzieję, że jednak ta nazwa odzwierciedli to na stopach, które są dość zmęczone po całym tygodniu pracy.
4. Goldwell – Krem do stylizacji włosów Superego Structure Styling Cream
Składnikiem tego produktu jest „superego”, co to do diabła jest? Może lepiej, żebym się w to nie zagłębiała, bo napiszę coś głupiego ;) Mniejsza. Ja raczej rzadko stosuję jakieś mieszanki utrwalające / stylizujące na swoje włosy, bo ich zwyczajnie nie układam. Są długaśne i żyją własnym życiem. Ale może do okiełznania jakiś baby hair przy warkoczu się przyda, zobaczymy. Na pewno jakieś zastosowanie znajdę.
5. Mokosh - Biała glinka
Lubię glinki, mają dobry wpływ na moją cerę, łagodzą ją i w miarę dobrze działają na powstałe już wypryski. Akurat teraz, kiedy zbliżają się te paskudne kobiece dni, a cera musi o tym zaalarmować, jakby nie wystarczyła mi sama świadomość tej męczarni, przyda mi się jakaś ulga dla skóry. Chyba z tego produktu ucieszyłam się najbardziej.
6. Etre Belle – Wodoodporna kredka do oczu
Dzięki Shiny poznałam tę firmę i polubiłam się z nią. Są to dobre i godnej uwagi produkty. Kredka już kilka razy przewinęła się przez pudełka, ale czarnych kredek nigdy mało, szczególnie wodoodpornych. Przetestuję na pewno pod tym względem również.

Co tu dużo mówić, trafiło się kilka fajnych produktów typu glinka i? Yy, no dobra, znowu nie ma szału. Nie porwało mnie marcowe pudełko, ale też nie przygnębiło. Jest okej, ale dla mnie to za mało. A na Was jakie wrażenie zrobiło pudełko w ogniu?

Fallow me on F A C E B O O K

poniedziałek, 16 marca 2015

Jak podkreślić brwi? Aktualizacja krok po kroku.

08:09 49 Komentarze


Przeszłam naprawdę dłuuugą drogę, by umiejętnie nauczyć się jak zrobić brwi tak, by były piękne, gęste i wyglądały na tyle naturalnie, na ile mogą wyglądać malowane brwi. To co robiłam z nimi kiedyś było paskudne, serio. Jednak zauważyłam to dopiero teraz, gdy spojrzałam na nie z boku, gdy zaczęłam je robić inaczej, lepiej…zajęło mi to trochę czasu i kiedyś głupia ja buntowałam się i nie potrafiłam przyjąć na klatę krytyki dotyczącej owych brwi. Przyznać się do tego muszę, tak było. Toczyły się wojny i spory wokół tego tematu wiele razy. Teraz, po czasie myślę, że nauczyłam się je robić naprawdę dobrze. Może nie ja powinnam to oceniać, ale uważam, że z tym co było można porównać do nieba i ziemi. Oczywiście ma na to wpływ też fakt, że te brwi się nieco naturalnie zagęściły, ale jednak to nie jest dalej to, czego ja oczekuję. Niebawem jednak skuszę się na brwi permanentne metodą piórkową i skończy się mój codzienny rytuał malowania brwi, bo staje się to już nieco męczące. Owszem, teraz robiąc je już dobrze powinnam może i je zostawić w spokoju. Jednak NIE. Mam już dość tracenia czasu na robienie brwi, bo dla mnie one są całą ramą twarzy, bez nich czuję się głupio i dla mnie są najważniejszym elementem na który ja osobiście bardzo zwracam uwagę, przez co mam obsesję na punkcie tego, by wyglądały idealnie. Zajmuje mi to zbyt wiele czasu. A i na basen w nich nie pójdę, bo spłyną, nie dotknę się, nie podrapię, bo rozmażę, w lato się spocę i już będą wyglądać nie świeżo. Dziękuję bardzo. Decyzja podjęta, zrobię sobie brwi i będę miała święty spokój. Efekty oczywiście przed, po i w trakcie pokażę na blogu :) Na razie jednak dla tych, które nie chcą ingerować i robić sobie tatuażu, robię tutorial. 
 1. Tak wyglądają moje brwi bez kosmetycznych zabiegów. Jako taki kształt jest, jednak są jasne, długie, ale nie na tyle gęste, na ile bym chciała. Na całej twarzy są słabo zauważalne i wyglądam bez nich nijako. 
2. Nauczyłam się je zaznaczać zgodnie z ich wzrostem i teraz wiem, że nie ma co ingerować w ich naturalny kształt i linię. Staram się podkreślić naturalnie to, jak rosną, a nie zmieniać ich wyglądu totalnie. Tak samo jak się zaczynają i kończą, tak moja linia rysowana kredką się kończy i zaczyna. Wtedy wiem, że nie będą ni za długie, ani za krótkie. 
3. Górną linię brwi rysuję dokładnie tak samo, zgodnie z tym jak naturalnie są grube i jak naturalnie rosną. W końcu nie można się zbytnio sprzeczać z naturą. 
4. Wypełniam pustą przestrzeń cieniem do brwi. Nie przejmuje się zbytnio teraz tym, że są za ciemne czy niedokładne. W dalszym kroku będzie lepiej. 
5. Brwi porządnie wyczesuję, aby wyglądały naturalnie. Najbardziej skupiam się na nasadzie, która powinna być najbardziej roztarta, wtedy nie będzie wyglądało to sztucznie i nachalnie. 
6. Brwi muszą być dla mnie idealne, więc ich linia również. Wszystko dokładnie wyczyszczam korektorem, który nakładam cieniutkim pędzelkiem. Brwi gotowe! 

Mam nadzieję, że teraz efekt jest dla Was zadowalający, a tutorial przydatny. Dajcie znać, czy Wy też podkreślacie brwi, czy macie piękne, gęste i naturalne? :)

Follow Us @wdowapostalinie