wtorek, 28 października 2014

Lumpkowe zdobycze IX



Na pewno jestem uzależniona, na pewno, od tego szperania, od wynajdowania perełek, tak, zakupo-lumpeksowocholiczka. Ale cóż, skoro mam iść do pierwszego lepszego sklepu odzieżowego i wydać 150zł za spodnie, to w tej cenie w lumpku ubiorę się od stóp do głów. I to nie w byle co, bo i zadbane, markowe łachy można tam znaleźć. Z resztą sama satysfakcja z tego, że wynajdzie się coś ładniutkiego za grosze, gdzie pewnie w stacjonarnym sklepie wydałoby się czasem i 5 razy tyle. Średnio do lumpka chodzę tak raz na tydzień, dwa razy na tydzień. Idę w dzień dostawy, czyli w poniedziałki, gdzie za wychodzi 60zł/kg. Nie mało, ale idę tam z konkretnym zamiarem, np. kupienia swetra i koniec. I wiem, że na pewno coś znajdę, coś, co mi będzie się podobało. Do tego wezmę z jedną, max dwie lekkie rzeczy i zapłacę za to ze 40zł, gdzie normalnie wydałabym z 200zł jak mur beton. To się nazywa deal. 

TU

TOP SHOP

H&M

TOP SHOP

BE NICE

YOUREYESLIE

NEW LOOK

TOP SHOP


Standardowo wolę nie wiedzieć ile bym za te fatałaszki dała, ale na pewno nie zamknęłabym się w 500zł…A tak wydałam na nie jakieś 135zł, nie więcej. Opłaca się? Wydaje mi się, że tak ;) Tym bardziej, że nie leży to u mnie w szafie i ładnie wygląda, chodzę w tym i nie żałuję zakupu. A przy okazji jest sporo zabawy w tym wynajdowaniu perełek ;) 

A Wy, chodzicie? :) Jesteście zadowolone z lumpów w swoim mieście?

poniedziałek, 27 października 2014

Makijaż na dziś - Evil Spirit

Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Grashka Korektor pod oczy
   Oczy: jako baza Etre Belle Longlasting Eyeshadow Pen nr 4, paleta Sleek Monaco, Snapshots, cień My Secret Matt Effect nr 505, cień L'Oreal Infaillible Color nr 21, pigment Kobo nr 402, tusz L'Oreal Million Lashes, rzęsy Ardell Double Up
  Twarz: podkład Pierre Rene Skin Balance nr 20, puder Fairy Girl nr 1, bronzer Bell nr 5
Usta: kredka GR Classics nr 201, cień Mimididi nr 10

niedziela, 26 października 2014

Makijaż na dziś - Taipei

Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Grashka Korektor pod oczy
   Oczy: jako baza Etre Belle Longlasting Eyeshadow Pen nr 1,paleta Naked 2, Sleek Curacao, Storm, cień Lily Lolo Bronze Sparkle, My Secret Matt Effect nr 505, rzęsy Red Cherry nr 217
  Twarz: podkład Pierre Rene Skin Balance nr 20, puder Fairy Girl nr 1
Usta: pomadka Kobo Fashion Colour nr 111, cień Lily Lolo Bonze Sparkle 

A oto moja inspiracja: 

sobota, 25 października 2014

Think Pink by Shinybox


Październik to miesiąc walki z rakiem piersi, z racji tego Shinybox również nie zapomniał o tym zaapelować. Podoba mi się taka przypominajka, BADAJCIE się dziewczyny, bądź proście o to swoich mężczyzn, im akurat dwa razy tego powtarzać nie trzeba ;)
 
1. Biały Jeleń – Hipoalergiczny płyn micelarny
Cenię sobie Białego Jelenia, ma naprawdę godne uwagi produkty. Polskie, stosunkowo tanie i przede wszystkim dla wrażliwców. Zobaczymy jak w zmywaniu makijażu sobie poradzi, bo po ostatnim niewypale z biedronki z micelem do cery tłustej na samą myśl mam ciary. Nic mnie nigdy gorzej nie szczypało w oczy jak to gónwo!
2. Norel – Żel ujędrniający biust
Może w te całe niby liftingi nie wierzę, ale pokładam nadzieję, że takie produkty coś w ogóle działają i sprawiają, że ten biust faktycznie robi się „ładniejszy”. Na pewno trafiony produkt z racji owego miesiąca. Fajnie, bo czasem nazwa danego pudełka w danym miesiącu nie pokrywa się z przeznaczeniem. Karmiąca jeszcze nie jestem, ani w najbliższym czasie nie będę, ale po odchudzaniu jestem i wiem dobrze, jak biust po takich wyczynach się zmienia.
3. Paese – Odżywka do paznokci
Nie jest to jakaś wiodąca marka, górna półka i w stosunku co do tej firmy mam mieszane uczucia. Anie nie popadam w zachwyt, ani też nie jestem tak źle nastawiona, raczej sceptycznie… Zobaczymy co to wyjdzie z tej niby odżywki. Ma okazję się popisać, bo paznokcie są obecnie w nie najlepszym stanie.
4. Yasumi – Clean & Fresh Silky Powder
Pierwszy raz spotykam się z taką formą oczyszczania twarzy. Widziałam już pianki, żele, kremy, mleczka, micele i inne cuda, ale jeszcze nie pudru. Patrząc na to opakowanie kusiło mnie użycie go natychmiastowo, żeby sprawdzić jak to działa. Ale moja powściągliwość wzięła górę, dopiero dziś będzie pierwszy test.
5. Jelid – Chusteczki zmywające lakier do paznokci
Kolejna dziwna forma zmywania i to w jednym pudełku. Poza tym pierwszy raz słyszę o firmie Jelid, chyba muszę się zagłębić co i jak. Ale mniejsza, już zmywanie paznokci w formie gąbeczki było dla mnie dziwne, a chusteczki, hmm i podobno nawet ładnie pachną. Jeśli odżywka od Paese zadziała, to będę miała dwie pieczenie na jednym ogniu, bo nadarzy się okazja do pomalowania ładnych paznokci.
6. Isadora – Pomadka perfect moisture lipstick
Na szczęście trafił mi się chyba jeden z piękniejszych kolorów, a mianowicie jest to intensywny róż wpadający w czerwień, cudo! Od razu maznęłam pomadką usta. Ciężko po jednym razie stwierdzić czy czułam nawilżenie  którym wspomina producent, ale na pewno urzekła mnie trwałość, zjadłam, napiłam się, a pomadka nadal była na ustach. Zobaczymy jak dalej sobie poradzi.
7. Lichtena – Krem przeznaczony do delikatnej, wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry
Marka kremu gdzieś już wcześniej obiła mi się o uszy, ale nie do końca pamiętam gdzie i o co chodziło. To kosmetyk dodatkowy dla mnie z racji bycia ambasadorką i chyba nie do wszystkich pudełek trafił.  Miły gest, bo działać ma też ten krem również na zaczerwienienia, a że ja blada jak trup, naczynek i zaczerwienień mam coraz więcej… Niech działa, niech zadziała…

Zawartość październikowego pudełka bardzo przypadła mi do gustu. Zasadniczo każdy kosmetyk będę chciała przetestować z przyjemnością, a nie na siłę. Miłe zaskoczenie, oby było więcej tego typu pudełek, z fajną zawartością i dobrze skompletowane! 
A jakie są Wasze odczucia?