czwartek, 24 kwietnia 2014

Makijaż - Papaya Shake

12:55 56 Komentarze


Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Golden Rose Stick Concealer nr 1
   Oczy: baza Cartice Prime and Fine, cienie Kobo Mono Eye Shadow nr 106, My Secret Matt Eye Shadow nr 505, Rimmel Glam Eyes nr 624, kredka GE Classics nr 219,
eyeliner Rimmel Waterproof Gel, tusz Max Factor 2000 Calorie, rzęsy Red Cherry nr 217, klej do rzęs Duo Eyelash
   Twarz: baza Dermika wygładzająca, podkład Miss Sporty So Matte Perfect Stay nr 1, puder Sensique Matt Finish Powder nr 1, bronzer EDM Corner Office 
Usta: błyszczyk Joko Marrakech nr 94



*******************************************************************************
Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl
  **********************************************************************

środa, 23 kwietnia 2014

Historia mojej walki z niedoskonałościami cery

12:42 52 Komentarze
Największe moje problemy skórne pojawiły się, jak zaczęłam wchodzić w okres dojrzewania. Wiadomo, hormony szaleją, dzieją się różne dziwne rzeczy na twarzy i nie tylko. Nigdy nie miałam typowego trądziku młodzieńczego, ale parchów było co nie miara. Zaczęłam dbać o skórę dopiero wtedy, kiedy odkryłam do czego służy puder, miałam wtedy jakieś 13- 14 lat i moje malowidła na twarzy ograniczały się do tuszu i pudru. Wtedy moja cera miewała napady niedoskonałości i  napady czystej gładkiej cery, bywało rożnie. Jedyna rzecz, z jaką nie mogłam się uporać i nadal nie mogę, to wydzielanie sebum. Moja skóra ma fioła na tym punkcie i co chwile produkuje go za dużo. 
Zacznijmy jednak od roku 2010, kiedy to byłam jeszcze przy kości i miałam grzywkę, przez którą większość parchów gromadziła się na czole. 
Grzywka wszystko zasłaniała, ale i była powodem powstawania syfów. Szczególnie w lato, gdy czoło się pociło, przetarło się je ręką, wiec i aplikowało przy okazji wszelkie zanieczyszczania i tak w koło macieju. To był ten rok, kiedy zaczęłam się odchudzać i zapuszczać grzywkę. Dieta również znacznie wpłynęła na stan cery, ale negatywnie. Miałam wtedy kolejny okres wysypu.
Był to multum drobnych podskórnych syfków. Szczególnie na czole już pomimo braku grzywki. Do tego pełno zaskórników i wągrów. Bez podkładu wyglądało to okropnie, z podkładem jeszcze znoście, ale podskórne syfki i tak się odznaczały, szczególnie patrząc z boku. Przez te dwa lata w sumie nie stosowałam żadnych maści czy typowych produktów dla problematycznej cery. Raczej były to kremy nawilżające czy matujące, nic szczególnego. I cera tak jak zwykle miała swoje gorsze i lepsze dni, gorsze były szczególnie przed okresem przez zmiany hormonalne. 
Najgorszy jednak moment nastąpił dwa lata później. Nigdy wcześniej nie miałam aż takich problemów jak wtedy. Do tej pory nie wiem czym to było spowodowane, ale wyglądało okropnie. Nawet makijaż wtedy nie pomagał, więc i na blogu w tym okresie były pustki. Na co dzień też się nie malowałam, bo uważałam, że i tak wyglądam paskudnie, to i po co... I chodziłam wtedy z tak:
Wstrętnie co? Bolące gule, niegojące się. Już nie wiedziałam co z tym zrobić. Paprało się i paprało, aż w końcu kupiłam Effaclar Duo. Pomógł, te najgorsze zmiany zniknęły i się zagoiły. Małe cudeńko, które polecam każdemu na zaawansowane zmiany. Jednak nie wszystko zeszło, drobne zmiany zostały i wtedy postanowiłam zastosować Brevoxyl. Zaczęłam go stosować kilka dni przed 18 urodzinami. Zadziałał agresywnie, byłam łaciata, cała twarz w różowych plamach. Nie przemyślałam tego, mogłam zastosować po 18nastce, bo i podkład wszystkiego nie przykrył. Również pomógł, moja cera wtedy się zaleczyła i już wyglądała o niebo lepiej. Trochę była przesuszona, ale warta późniejszego efektu.
Obecnie stan mojej cery prezentuje się mniej więcej tak:
Są drobne krostki, zaczerwienienia i zaskórniki, ale to jest najlepiej wyglądająca buzia od kiedy pamiętam. Mam otwarte pory i większość zaskórników zbiera mi się na brodzie, nosie i na czole, ale tam o wiele mniej. Największą zmorą jest przetłuszczanie się, ale ze wszystkim można sobie poradzić. Z podkładem i pudrem buzia wygląda już wystarczająco dobrze. Stosuję różne produkty do cery z problemami, żele, czy ostatnimi czasy kwas, który też pomógł. Na noc zazwyczaj krem nawilżający i jakoś tam wszystko w miarę wygląda :)

A dziura na środku czoła, którą pewnie zauważyliście, bo nie da się nie zauważyć zapewne, to blizna, ale nie po parchu. Choć myślałam, parę lat temu, że to syf, chciałam wycisnąć. Jednak podejrzane było, gdy podobne zmiany zaczęły mi się robić na rękach, tułowiu, coś było nie tak... Okazało się, że to ospa, więc pamiątka po niej na środku czoła została ;) Taki znak rozpoznawczy, przyzwyczaiłam się do niej i sama praktycznie już tego nie zauważam ;) 

Tak oto prezentuje się moja historia cery. A jak Wasza buzia, macie do niej zastrzeżenia, czy uważacie, że jest okej? :) 



*******************************************************************************

Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl

  **********************************************************************

wtorek, 22 kwietnia 2014

Shinybox Fit&Shape

15:11 11 Komentarze
Poprzedni box to było miłe zaskoczenie, najlepsze pudełko chyba od początku istnienia Shinyboxa, cudo. Sądziłam, że każdy następny będzie lepszy, ale akurat teraz się zawiodłam. Teraz jest słabo, bardzo słabo.

1. Clarena - Diamentowy krem liftujący
Mam niespełna 20 lat, nie potrzebuje liftujących czy liftingujących cudów do twarzy. Wystarczy mi skromne nawilżenie i zmatowienie, niczego więcej nie wymagam od kremu. Szkoda, że nie dostałam czegoś bardziej pasującego do wieku.
2. Rexona - Antyperspirant Aloe Vera
No cóż, antyperspirant, zawsze się przydaje, wiadomo, jednak w jego miejsce wolałabym chyba jakiś kosmetyk kolorowy do twarzy. No bo antyperspirant? Serio?

3. Donegal - lakier & naklejki
Naklejki jeszcze okej, przydadzą się jak odrosną mi paznokcie, bo teraz musiałam je sporo skrócić, ale lakier mi nie przypasował. Nie noszę takich kolorów, kompletnie nie podoba mi się taki ciemny i smutny niebieski, kiedy to na dworze słońce, kwiatki, piękne kolory. Pomijając fakt, że to chyba jedna z najtańszych produktów w sklepach, dolnej, chyba nawet najniższej półki. 

4. Egyptian Magic - krem wielofunkcyjny 
Podobno jest od wszystkiego, a coś co jest od wszystkiego zazwyczaj jest do niczego. Mam nadzieję, że to się nie sprawdzi, bo w internecie ma mnóstwo pozytywnych opinii. Dlatego też akurat ten krem mnie zaciekawił i to chyba perełka tego pudełka. Ma usuwać blizny, przebarwienia, nawilżać, można go stosować na twarz, ciało, włosy. No no, lista jest jeszcze dłuższa, zobaczymy ;) Niestety w standardowych pudełkach kremu nie było, więc gdyby nie fakt, że jestem ambasadorką, byłabym totalnie zniesmaczona tym pudełkiem.

5. Mythos & Flax - żel pod prysznic i gąbka antycellulitowa 
Żel jest maleńki, może starczy na 2-3 mycia, zależy jak będzie się pienił. Gąbka jest interesująca, oby dobrze służyła i faktycznie pomogła zwalczyć cellulit, bo mam, niestety. Ten zestawik jeszcze całkiem dobrze wypadł na tle reszty. 

6. Syis - Ampułka antycellulitowa 
Już kiedyś w bocie były jakieś ampułki antycellulitowe, badziewie jakich mało. Znów mamy ampułkę, na dodatek jedną. Nie wierzę w działanie takich produktów, a już na pewno nie w cudowne efekty po jednej ampułce. Mogli sobie już darować i w zamian za to dać inny, przemyślany produkt. 

Niestety to pudełko uważam za najsłabsze, pewnie są osoby, które są zadowolone z zawartości, akurat dla mnie wiele produktów do mnie nie pasuje. Z resztą nie wiem co do fit i shape ma lakier, naklejki i nawet krem do twarzy. No nic, nic! Klapa jak cholera. Czekam na kolejną edycję, oby była dobrą rekompensatą ;) 
A jaka jest Wasza opinia? 


*******************************************************************************

Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl

  **********************************************************************

czwartek, 17 kwietnia 2014

Makijaż Wielkanocny

13:58 44 Komentarze


Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Golden Rose Stick Concealer nr 1
   Oczy: baza Cartice Prime and Fine, cienie L'Oreal Kohl Mineral nr 5, My Secret Matt Eye Shadow nr 505, Virtual Rock Me Baby nr 134, paletka Naked 2, kredka GR Classics nr 216,
eyeliner Rimmel Waterproof Gel, tusz Max Factor 2000 Calorie 
  Twarz: podkład Miss Sporty So Matte Perfect Stay nr 1, puder Sensique Matt Finish Powder nr 1, róż EDM Pink Ribbon
Usta: konturówka GR Classics nr 309, błyszczyk Rimmel Vinyl Gloss nr 130



*******************************************************************************
Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl
  **********************************************************************

wtorek, 15 kwietnia 2014

Recenzja marcowego pudełka Shinybox

17:15 23 Komentarze

1. Delawell - Zmysłowy scrub solny
 Bardzo dobry zdzierak! Idealny dla mnie, bo skóra jest po nim gładka jak pupcia niemowlęcia. A ja nie przepadam za jakimiś tam delikatnymi niby peelingami. Muszę konkretnie czuć, że coś na tej skórze się dzieje. A z racji tego, że ma mnóstwo tych zdzierających drobin, jest bardzo wydajny. Zapach też niczego sobie, trudny do określenia. Wszystkie balsamy zastosowane po nim lepiej się rozprowadzają i dopełniają efekt. Polecam! 
39zł / 260ml

2. Paula's Choice - Skin Perfecting 2% BHA Liquid
Nigdy nie stosowałam żadnych kwasów, to był mój pierwszy raz i to bardzo przyjemny. Nie sądziłam, że zadziała, na początku nie zauważyłam żadnego efektu prócz tego, że po zastosowaniu twarz delikatnie piekła i była zaczerwieniona. Jednak po 2-3 tygodniach faktycznie moje cera stała się ładniejsza, większość porów została oczyszczona, a na buzi było tysiące suchych skórek, co oznacza, że zadziałał. Peeling poradził sobie z resztą. Nie mam też problemów z żadnymi nowymi parchami, nic mi od tamtej pory nie wyskakuje. Używałam go dzień w dzień przez miesiąc, a zostało mi ok. 1/4 produktu, także spoora wydajność jak na takie małe opakowanie. Myślę, że jeszcze wypróbuję jeszcze jakieś kosmetyki tej firmy.
109zł / 118ml

3. Balnekosmetyki Malinowy Zdrój - żel do twarzy
Bardzo dobry żel do cery tłustej i problematycznej. Mógłby się trochę bardziej pienić, to jego minus. Jednak samo działanie jest dobre, ładnie oczyszcza twarz z resztek ewentualnego makijażu i z rana. Pozostawia cerę zmatowioną i rozświetloną. Zawiera masujące drobinki i na prawdę świetnie się sprawuje. Polubiłam go i mam nadzieję, że prędko się nie rozstaniemy. 
28zł / 200ml

4. Bioderma - Sebium Pore Refiner Krem
Podkładałam w nim nadzieję, jako posiadaczka bardzo tłustej cery sądziłam, że mój problem dzięki niemu zniknie. Pomaga, jednak nie na tyle, by moja cera kompletnie się nie świeciła. Po nałożeniu buzia jest od razu zmatowiona, gładka i całkiem dobrze nawilżona. W takim stanie moja twarz wytrzymuje ok. 3-4 godzin, więc to dość mało, ale nie mogę go nazwać kompletnym badziewiem. Może to nie z nim jest coś nie tak, tylko z moją cerą. Na prawdę ciężko ją ujarzmić i próbowałam chyba już wszystkiego. Podkład całkiem dobrze się na nim rozprowadza, nie roluje i na dzień jest okej, ale może bardziej do cery mieszanej, bo na mojej troszkę krótko wytrzymał. 
60zł / 30ml

5. Orginal Source - żel pod prysznic
Zacznę od zapachu, bo to dla mnie najważniejsze podczas kąpieli. To typowy słodki ananas, może za jego smakiem nie przepadam, ale za wonią czemu nie. Długo dość utrzymuje się w łazience i umila tym kąpiel. Pieni się średnio, ja lubię jednak bardziej pieniące się żele, ale nie ma tragedii, na pewno wpływa to na jego wydajność, ale po miesiącu została mi jeszcze połowa, niby całkiem nieźle, ale używałam go na zmianę z innym żelem, więc sytuacja wyglądałaby trochę inaczej, gdybym używała go codziennie. Tak czy siak za tą cenę warto spróbować. 
9zł / 205ml

6. Organique - biała glinka
Maseczka doskonała. Na początku miałam z nią problemy, bo raz mi wychodziła za gęsta, raz za rzadka, ale jak już dopracowałam proporcje było okej. Trzymałam ją zawsze ok. 10 minut, więcej się raczej nie dało, bo zasychała i mimika twarzy sprawiała, że wszystko się kruszyło. Podczas trzymania jej na twarzy odczuwałam lekkie szczypanie, ale było tak delikatne, że dało się to przeboleć. Efekty jakie zafundowała były tego warte. Twarz jest oczyszczona, mięciutka, rozjaśniona i wygładzona. Jedna z moich ulubionych maseczek na dzień dzisiejszy. Działa bardzo dobrze i niczego nie można jej zarzucić! 
30zł / 200ml

7. Clochee - próbki
Wypróbowałam tylko jednej próbki, było to serum nawilżające do twarzy, bo miałam ją ostatnio lekko przesuszoną w niektórych partiach po stosowaniu powyższego kwasu. Mini próbka, a spokojnie starczyłaby na 3- razy, bo konsystencja jest lekko żelowa i wodnista. Dobrze się wchłania. Jednak podkład po zastosowaniu serum wygląda okropnie, roluje się i nałożenie go graniczy wręcz z cudem. A wygląd później nie jest zadowalający, bo łatwo sobie w ten sposób zrobić plamy. Więcej na dzień jej nie stosowałam. Nie wiem jak reszta produktów, ale na pewno ciężko byłoby ocenić działanie balsamu na podstawie 2ml...

Uważam to pudełko za najlepsze do tej pory, na prawdę wszystkie produkty mnie ucieszyły i można powiedzieć, że się sprawdziły. Oby każde kolejne pudełko było tak dobrze zrobione :) A jakie są Wasze wrażenia? 




*******************************************************************************
Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl
  **********************************************************************

niedziela, 13 kwietnia 2014

Makija na dziś - Wiosenny fiolet

12:29 48 Komentarze


Brwi: Sephora Eyebrow Editor, kredka Sephora Eyebrow Pencil nr 2 , korektor Golden Rose Stick Concealer nr 1
   Oczy: baza Cartice Prime and Fine, cienie Hen Color Stay On  nr 615, Astor Eye Artist nr 230, MAC Eye Shadow Patina, My Secret Matt Eye Shadow nr 505,
eyeliner Rimmel Waterproof Gel, tusz Max Factor 2000 Calorie
 Twarz: baza Dermika wygładzająca, podkład Miss Sporty So Matte Perfect Stay nr 1, puder Sensique Matt Finish Powder nr 1, bronzer Virtual Rock Me Baby nr 143
Usta: błyszczyk Paese Manifesto nr 903
 
 
 
*******************************************************************************
Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl
  **********************************************************************

sobota, 12 kwietnia 2014

Recenzja odżywki do rzęs Naturmedicin Xlash

13:43 29 Komentarze
zdjęcie zapożyczone z www.nihrida.com
Opinia producenta
Xlash to odżywka, która powoduje widoczny, spektakularny efekt dłuższych, grubszych i ciemniejszych rzęs. Unikalna formuła Xlash oparta jest na naturalnych składnikach roślinnych.
Xlash zawiera:
- ekstrakt z liści Folium Isatidis dzięki zawartości polisacharydów i aminokwasów sprawia, że rzęsy są grubsze, dłuższe i ciemniejsze,
- ekstrakt z ziela Cacumen Platycladi wspomaga wzrost nowych rzęs,
- ekstrakt z Nigella sativa zawiera naturalną melaninę roślinną, sprawia że rzęsy są grubsze i ciemniejsze,
- owoce Fructus Chebulae wzmacnia cebulki włosów,
- wyciąg z koralowca aktywuje mieszki włosowe wpływając na wzrost rzęs.
Moja opinia
 Ze wszystkim co piszę producent się zgadzam. Rzęsy są na prawdę spektakularne! Stosuję tą odżywkę już od prawie 4 miesięcy, miałam recenzję napisać wcześniej, ale moje rzęsy po miesiącu miały wysyp. Dość wcześnie to nastąpiło, ale stosuję już 3 tego typu odżywkę, więc wiem na czym to wszystko polega. Zazwyczaj u mnie wysyp rzęs następował tak po 2 -3 miesiącach stosowania i one później nadal rosły jak szalone, tutaj akurat musiałam trafić na ok 100 dzień życia rzęs (bo taki jest średni ich żywot) kiedy zaczęłam stosować odżywkę. Widoczna różnica była już po 3 tygodniach stosowania, urosły piękne i długie. Później wypadły. A następnie znów zaczęły rosnąć w szybszym tempie mocniejsze, grubsze i dłuższe. Odżywka nie spowodowała żadnych skutków ubocznych, nie uczuliła mnie i nie nie zauważyłam nic, do czego mogłabym się przyczepić. Zawsze stosowałam ją na wieczór na dobrze oczyszczone powieki. Na początku może być lekkie zaczerwienienie na obszarze, gdzie ją stosujemy, ale to tyko znak, że odżywka działa. Natomiast nie zauważyłam żadnego szczypania czy pieczenia. Tak jak wspominałam stosuję ją codziennie już od prawie 4 miesięcy, a zostało mi jej jeszcze lekko połowa, także spokojnie spełni półroczną kurację, bo jest bardzo wydajna. Z resztą nie ma co dużo mówić, najlepiej pokazać efekty :) 
Uważam, że są na prawdę świetne! Jedynym minusem może być cena, bo koszt tej odżywki to ok 200zł, ale można trafić na różne promocje i rabaty na fanpage'u XLash. A jeśli rozważałyście kiedyś przedłużenie rzęs, czy kupienie odżywki, to sądzę, że lepiej wybrać to drugie. Koszt jest podobny, a lepiej mieć swoje własne piękne rzęsy, gdzie efekt utrzyma się bardzo długo, a my będziemy dumne, że to nasze wyhodowane rzęski :) Polecam z całego serca! 

 Plusy
+ spektakularny i szybki efekt
+ rzęsy stają się grubsze, mocniejsze, ciemniejsze i o wiele dłuższe
+ odżywka jest bardzo wydajna
+ łatwa w zastosowaniu
+ nie uczula, ani nie powoduje innych szkód 
Wady
- cena

Cena: 199zł / 3ml



*******************************************************************************
Mam do sprzedania kolejną partię kosmetyków, tych, które udostępniłam w zakładce sprzedam/wymienię. Można kupić całość, można kupić wybrane produkty, wszystko opisane na tablica.pl, oraz beżowe szpilki 13cm z ćwiekami również na tablica.pl W razie pytań proszę pisać na tablicy, lub pod adresem nata.w9@wp.pl
  **********************************************************************

Follow Us @wdowapostalinie