czwartek, 28 lutego 2013

Acne Killer, Maska na trądzik

17:15 34 Komentarze
Te maseczki dostałam ze współpracy z firmą Lux Style Polska, akurat miałam wtedy wysyp wyprysków, których nie mogę pozbyć się do tej pory i mógł to być dla mnie ratunek. Przede wszystkim zaciekawiło mnie to, że maseczka jest czarna, całkowicie mineralna i typu peel off. 


                                                   Obietnica producenta:                                                       

Acne Killer dosłownie wysysa trądzik, zaskórniki oraz nadmiar łoju i bakterie które powodują stany zapalne skóry. Acne Killer nie działa powierzchownie – przeciwnie, eliminuje on trądzik w tych warstwach skóry, w których on powstaje.
Acne Killer usuwa brzydkie zaczerwienienia i blizny powodowane przez trądzik dzięki czemu twój wygląd polepsza się od razu!
Acne Killer eliminuje również martwy naskórek z twojej twarzy. Po jego zastosowaniu twoja skóra staje się tak świeża jak nigdy dotąd.

                                                               Moja opinia:                                                              

 Obietnice są niezwykłe i trochę zbyt na wyrost. Pierwsze co mi się spodobało, to właśnie to, że jest czarna. To raczej rzadko spotykany kolor maseczek. Duży plus za to, że jest mineralna. Ma bardzo przyjemny zapach, dobrze się nakłada ją na twarz, daje uczucie chłodu i saszetka w zupełności wystarcza na twarz. Nigdy nie nakładałam sobie sama maseczki typu peel off, ale uważam, że to fajny bajer i zdecydowanie ułatwia pozbycie się produktu twarzy. Tak na prawdę nie lubię taplać nadmiernie swojej twarzy w wodzie by dobrze coś spłukać. Ściąganie maseczki może delikatnie boleć, baaardzo mocno przykleja się do twarzy, ale to do przeżycia. Maseczka tężeje w ciągu 30 minut i przez pół godziny możemy poczuć się jak kosmitki ;) Co do samego działania, nie przesadzałabym z takimi właściwościami. Wysysanie trądziku, nie, nie, po ściągnięciu maski dalej miałam bolące gule. Co do zaskórników, usuwa je w niewielkiej ilości, ale jeśli troszeczkę pomożemy maseczce, to będzie sukces, po użyciu jej i drobnej pomocy jeszcze nigdy nie miałam tak oczyszczonej twarzy. Nadmiar łoju usuwa, ale po kilku godzinach znów się błyszczę. Działanie maski jest jednak doraźne. Nie usuwa zaczerwienień, wręcz przeciwnie, jest tak mocna, że twarz po niej jest lekko zaczerwieniona, ale przechodzi ten efekt po paru minutach. Usuwanie blizn? Na pewno nie! Nie mam blizn po trądziku, alem am dwie blizny na twarzy po ospie, żadna nie wygląda jakoś "lepiej". Martwy naskórek usuwa, całkiem nieźle i to jest bardziej długotrwały efekt. Cena za 5-pak to 40zł, nie jest jest jeszcze tak wysoka jak we wcześniejszej cenie, która jest podana na stronie, czyli 80zł, za takie pieniądze nie kupiłabym żadnych maseczek. Ogólnie polubiłam tą maskę, jest inna, ciekawa i ma przyjemne działanie nie licząc mocnego przylepiania się do twarzy, nie wypisywałabym jednak aż tak cudownych działań... Ale na pewno często będę do niej wracać. 



                                                                     Zalety:                                                                  

+ czarny kolor
+ 100% minerałów
+ peel off
+ z naszą pomocą usuwa zaskórniki 
+ usuwa martwy naskórek
+ przyjemnie pachnie
+ daje uczucie chłodu

                                                                      Wady:                                                                 

- nie wysysa trądziku
- nie usuwa zaczerwienień
- nie usuwa blizn
- działa raczej doraźnie

                                                                      Cena:                                                                  

40zł/ 5 x 10ml

piątek, 22 lutego 2013

BareFaced Beauty, Mineral Eyeshadow

14:35 22 Komentarze
Polubiłam minerały już dawno temu, wtedy to był romans z Lily Lolo, który trwa po dziś dzień. Tym razem dane mi było przetestować cienie z BareFaced Beauty. Równie dobrze mnie zaskoczyły.


                                                           Opinia producenta:                                                     

Mineralne cienie do powiek - znajdziesz je w pięknych soczystych lub neutralnych kolorach. Zawierają naturalne pigmenty dzięki czemu długo utrzymują się na powiekach. 

                                                               Moja opinia:                                                              

 Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, nie licząc odcienia Diamond, to bardziej taki rozświetlający pyłek. W sumie brałam go w ciemno licząc na to, że będzie to biel z prawdziwego zdarzenia, i  tyko do niego mam lekkie zastrzeżenia, mógłby zdecydowanie bardziej rozświetlać lub być bardziej napigmentowany. Ogólnie mineralne cienie mają to do siebie, że lubią pylić, w końcu są sypkie, więc było to dla mnie nieuniknione, jednak te dobrze przylegają do pędzla i praktycznie nic się nie osypuje i nie pyli. Trzymają się na powiece cały dzień i nie tracą na intensywności. Z racji ich pigmentacji starczą nam na wiele użyć. Cienie dobrze ze sobą współpracują i rozcierają, nie tracąc koloru. Z pewnością minusem będzie cena, jest dość wysoka, ale to chyba normalne przy minerałach, jednak za tą cenę ich gramatura mogłaby być większa. Za to kolory, to jak połyskują i są napigmentowane na pewno przykuwają. Na mineralnie.pl można znaleźć inne dostępne kolory, jest ich 23, całkiem przyzwoicie.

                                                                    Skład:                                                                    

Mica (CI 77019), [+/-Iron Oxides (CI 77491, CI 77499), Titanium Dioxide (CI 77891), Ferric Ferrocyanide (CI 77510), Silica, Tin Oxide

                                                                     Zalety:                                                                  

 + dobrze napigmentowane (nie licząc odcienia Diamond)
+ nie pylą i nie osypują się
+ wydajne
+ trzymają się cały dzień
+ dobrze się rozcierają

                                                                   Wady:                                                                    

 - tylko 1,5g
- cena 
- Diamond mógłby być bardziej rozświetlający, lub bardziej napigmentowany 

                                                                    Cena:                                                                    

 39,90zł/ 1,5g




niedziela, 17 lutego 2013

Lumpeksowe zdobycze cz. V

11:17 43 Komentarze
Kolejne łupy z ostatnich tygodni, w końcu dorwałam jakieś spodnie! Niestety w czarnych odpadła guzik, a jasne muszę zwęzić w pasie, tak czy siak podobają mi się obie pary i jestem zadowolona. Chyba muszę trochę przystopować z tym uzależnieniem :D 

Orsay, 4zł

Vila, 6zł

Ed Hardy, 4zł
Smoodoos, 3zł

sobota, 16 lutego 2013

Prezent od Sigmy - Flat Kabuki

08:53 35 Komentarze
Jakiś czas temu dostałam mejla od Sigmy z propozycją dołączenia do programu partnerskiego. Nie musiałam się długo zastanawiać, produkty Sigmy śnią mi się po nocach i gdybym mogła przywłaszczyłabym sobie ich wszystkie pędzle ;) W ramach dołączenia do tego programu, dostałam prezent. A tym prezentem jest pędzel Flat Kabuki. Był przeuroczo zapakowany, a pierwsze co spotkało pędzel po jego rozpakowaniu, to były ręce mojego TŻ'a, zaczął się nim miziać po twarzy i nie chciał mi go oddać ;) Czyli musicie sobie wyobrazić jaki jest miły w dotyku. Mam zamiar go namiętnie testować. Namiętnie szczególnie ze względu na to, że nigdy nie byłam w posiadaniu takiego pędzla i podkład nakładałam zazwyczaj paluchami, tym bardziej jestem ciekawa co za cuda może zdziałać nakładanie podkładu pędzlem. 




czwartek, 7 lutego 2013

Wiosna na rockowo

15:06 168 Komentarze


  Brwi: kredka Astor Eyebrow Pencil nr 81, L'Oreal Kohl Minerals nr 5, korektor Golden Rose Stick Concealer nr 1
 Oczy: baza Virtual, cienie Mariza Butelkowa Zieleń, BareFaced Beauty Tiger Eye, Maybelline Counture Chrome, Vollare, Catrice nr 410, paletka Sleek, kredka Oriflame Smooth Definer, tusz GR Classics 3D Lash Defined
Twarz: Perfecta No Problem Antybakteryjny Krem Matujący, podkład Lily Lolo Porcelain, puder Eveline Beauty Celebrities, bronzer Inglot Face Blush nr 89, róż Ingrid Special Blush, rozświetlacz L'Oreal Touch-On Colour nr 928
 Usta: błyszczyk MAC Cremesheen Glass Loud & Lovely

środa, 6 lutego 2013

Elegancja z błyskiem

10:51 86 Komentarze

  Brwi: kredka Astor Eyebrow Pencil nr 81, L'Oreal Kohl Minerals nr 5, korektor Golden Rose Stick Concealer nr 1
 Oczy: baza Virtual, cienie Astor Eye Artist nr 230, L'Oreal Kohl Minerals nr 5, Sleek Curacao, Mary Kay Vintage Gold, Moonlight, Vollare, eyeliner My Secret Glam Specialist, tusz GR Classics 3D Lash Defined 
Twarz:Perfecta No Problem Antybakteryjny Krem Matujący, podkład BareFaced Beauty Innocenc, puder Eveline Beauty Celebrities nr 20, bronzer Virtual Rock Me Baby nr 143, róż Kobo Luminous Baked Colour nr 103,
rozświetlacz Sally Hansen Line Smoothing Mineral Powder Pink Glow
Usta: pomadka L'Oreal Color Riche nr 387

Follow Us @wdowapostalinie