Natalia Wabich

Strony

  • Strona główna
  • MAKIJAŻE
  • I cała reszta
  • KONTAKT
  • Włosy

21:00

Recenzja pudełka Shinybox Winter in the city



1.  Glazel – Perełki rozświetlające skórę
Nie mam wielkiego doświadczenia z tą firmą i wizualnie mnie nie zachwyca i mam tu na myśli opakowania. Plastikowe i trochę…tandetne. I efekt na twarzy mi się niezbyt podoba. Raczej wolę rozświetlacze idące w kolor złota, a jedynym srebrzykiem jaki mnie zachwyca to High Beam, efekt tych kuleczek to niestety nie jest taki sam. Wydaje mi się, że tych drobinek jest trochę za dużo i efekt idzie w odwrotną stronę od zamierzonego. Na pewno są bardzo wydajne, bo z własnego doświadczenia wiem, że jakiekolwiek kulki ciężko jest wykończyć, tym bardziej jeśli jest to rozświetlacz ;) Niestety sama bym się Nanie nie zdecydowała.
Cena – ok. 45zł / 17g
2. Beautyface – Innowacyjne serum do twarzy
Żelowa konsystencja, którą posiada ten produkt jest dość fajna w użytkowaniu, tym bardziej, że uzbrojony jest w pipetę, a rzadsze kosmetyki po prostu są niewygodne w nakładaniu takim sprzętem. Ja posiadam akurat Active Skin Oxygen i przyznam się bez bicia, że niewiele o nim powiedzieć mogę. Mam już sporo kremów/balsamów i innych cudów do twarzy, że nie potrzebuję kolejnych partii i chcę to po prostu zużyć. Także powiedzieć mogę tyle, że żel jest bezzapachowy, dobrze się rozprowadza, bo starcza już niewielka ilość na całą twarz i szybko się wchłania. Na pewno na innych blogach znajdziecie bardziej wyczerpujące recenzje :)
Cena – ok. 30zł / 10ml
3. Sylveco – Oczyszczający peeling do twarzy
Oczywiście na pierwszy rzut oka myślałam, że to Organique. Niestety pomyłka dotyczyła tylko wyglądu, bo peeligi tamtego producenta sprawdzają się lepiej. Korund ma to do siebie, że w swojej postaci wygląda na bardzo delikatny, a w rzeczywistości dość mocno ściera. Dla mnie może trochę za słabo, bo lubię mocne i ostrze peelingi, ale daje radę. Wtedy, gdy moja cera nie ma aż takiego wielkiego zapotrzebowania na tarcie czymś ostrym, sprawdza się dobrze. Zapach niestety nie umila całego rytuały, jest po prostu śmierdziuchem. Nie, żeby to aż tak uniemożliwiało nakładanie owej beżowo ziemistej papki, ale jednak lubię jak kosmetyki mają przyjemny zapach. Za takie pieniądze, myślę, że warto dać mu jednak szanse.
Cena – ok. 20zł / 75ml
4. Vedara – Balsam odnawiający do ust z 24 karatowym złotem
Odnawiający? Czyli, że co ma zrobić moim nieco przesuszonym ustom? Sprecyzujmy, wolałabym, żeby jednak nawilżał i to dobrze. Jednak nie wiem, czy odnowienie na pewno mi to gwarantuje. Balsam natłuszcza usta, ale niestety nie nawilża ich. Efekt ładnych ust jest chwilowy, bo pięknie błyszczą, widać na nich delikatnie złoto, ale gdy tylko zje się z ust balsamik, to również zjada się ich cały piękny efekt. Naprawdę chciałam, żeby ten produkt zadziałał i stosowałam go kilkanaście razy dziennie, jednak nic nie zastąpi chyba najzwyklejszej, najtańszej wazeliny. Taka ładna oprawa, a taka słabo działa :( I naprawdę jestem zdziwiona tym mizernym efektem, bo skład jest naprawdę porządny…
Cena – ok. 24zł / 14ml
5. Sylveco – Szampon do włosów
Zacznę od tego, że jak dla mnie słabo się pieni. Zatem sądzę, że taka butelka na długo mi nie starczy, ale czego się nie robi dla efektów. Zapach jest na prawdę słabo wyczuwalny, więc nic o nim nie powiem. Jeśli chodzi o efekty, jakiejkolwiek poprawie kondycji włosa czy też nawilżeniu myślę, że powinnam się wypowiedzieć po zużyciu choćby jednej buteleczki, a nie zużyłam nawet jeszcze pół. Jak na razie jest okej, nie plącze włosów i dobrze je myje, oceniam to na podstawie tego, że po jego użyciu nie muszę myć głowy co 2 dni, a co 3. Wynik może nie jest zawrotny, ale o wiele lepszy, bo to nie zdarzyło mi się z żadnym szamponem oprócz Pantene. Także myślę, że komuś kto zwraca dużą uwagę na skład przypasuje.
Cena – ok. 28zł / 300ml

A jakie są Wasze ogólne wrażenia?
Czytaj więcej »
on 21:00 20
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

20:44

Recenzja super długotrwałej pomadki w płynie - Lip Gloss Waterproof Matte Velvet


Tym razem obędzie się bez słów producenta, ponieważ produkt pochodzi za wielkiej wody i ciężko cokolwiek konkretnego na temat owej pomadki znaleźć, więc przejdę od razu do tego jak pomadka spisuje się u mnie.

Opinia
Kolorów do wyboru jest 12 i są one obłędne, OBŁĘDNE! Nie mogłam zdecydować się który wybrać, ale w końcu padło na odcień fuksji i maliny. Podoba mi się taka forma fiolki, pamiętam kiedyś Inglot serwował błyszczyki w takiej formie, może i serwuje dalej ;) Zapach jest słodkawy, ciężki do bliższego określenia, ale nie drażni mnie. Pomadkę testowałam w ekstremalnych warunkach, bo miałam ją na sylwestra, także jedzenie i picie było non stop, a w trakcie całej imprezy robiłam jakiś dwie delikatne poprawki tak nawet dla własnego spokoju, bo i tak się trzymała i tak. Tutaj napis na płynnej pomadce wskazuje, że ma ona wytrzymywać 12 godzin i że jest wodoodporna, owszem, wytrzymuje tyle. I sama jestem w szoku! Oczywiście po tylu godzinach ona już tak pięknie nie wygląda i jednak tam gdzie usta najbardziej stykają się z jedzeniem i piciem pomadka się ściera, ale mimo to jest super! W wodnych warunkach również była testowana i spisała się na 5+. Powiem nawet więcej, ciężko ją w ogóle czymś zedrzeć, ani płynem do demakijażu, ani micelem, nie do zdarcia i to dosłownie. To ma istotnie swój plus i minus, ale ścieram ją wazeliną i jakoś daję radę. Najlepiej jednak nakładać ją na wypielęgnowane i gładkie usta, ponieważ mat zawsze, ale to zawsze będzie podkreślał nierówności ust i suche skórki. Dobrze przed nałożeniem pokryć usta delikatną warstewką czegoś natłuszczającego. Wchłania się w usta ekspresowo niczym farbka, także lepiej ją nakładać dość precyzyjnie po uprzednim wykonturowaniu ust. Tak będzie najlepiej. Miałam już wiele różnych produktów do ust, gorszych i lepszych. Jednak jeśli chodzi o coś, co ma wytrzymać nam w każdych warunkach, imprezach, obżarstwie, nieumiarkowanym piciu i całowaniu się przez całą noc, to lepszej szminki w płynie nie znam!
A teraz pokaże Wam jak prezentuje się na ustach.
PS. Zdjęcia są wyjątkowo robione czymś innym niż zwykle, ponieważ telefonem. Chciałam sobie sprawdzić czy daję radę tak jak aparat i odpowiedź brzmi: NIE. Nic nie równa się mojemu staruszkowi Nikonowi, choć nie powiem, jak na telefon S5 robi świetne foty. 
Zalety:
+ trzyma się bardzo długo w ekstremalnych warunkach
+ jest wodoodporna
+ dostępne 12 szałowych kolorów
+ stosunkowo tania
Wady:
- nie do zdarcia, dosłownie, ciężko ją zmyć
- dostępna tylko przez Internet
- jeśli nie masz ładnych ust, podkreśli wszystkie niedoskonałości 
Cena:
ok. 16zł 
Dostępność: BornPrettyStore

Czytaj więcej »
on 20:44 35
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

12:20

Shinybox Styczeń - Winter in the city


1.  Glazel – Perełki rozświetlające skórę
Polubiłam się ostatnio z rozświetlaczami dzięki kalendarzowi Benefit, grze trafiły się dwie miniaturki rozświetlaczy i są cudowne! Używam ich teraz codziennie i nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez High Beam, gdzie kiedyś obywało się u mnie bez odrobinki światełka na policzkach. Nie jestem może jakoś przychylnie nastawiona do kuleczek…ogólnie nie lubię takiej formuły kosmetyku i jakoś tak kojarzy mi się to z takim błyskiem, no ale zobaczymy, dam mu szansę, jestem ciekawa jak wypadnie na buzi.
2. Beautyface – Innowacyjne serum do twarzy
Jak w pudełku nie krem do twarzy na zmarszczki, nawilżający, na naczynka, balsam taki, owaki, to znów serum. Nie żebym wybrzydzała, czy coś, tylko wydaje mi się, że troszkę za dużo tych produktów do twarzy, a ciężko jest zużyć w miesiąc coś, co ma 50 ml czy tym bardziej 100ml jak w poprzednim pudełku. A nie ma sensu też stosować dwóch czy trzech na raz. Zwolnijcie tempo trochę z tymi produktami do twarzy, bo będzie ciężko napisać coś sensownego o produktach do twarzy.
3. Sylveco – Oczyszczający peeling do twarzy
Opakowanie łudzącą przypomina mi Organique poprzez to aluminiowe wieczko, dlatego też widząc pierwszy raz pudełko Shiny gdzieś na zdjęciu byłam przekonana, że to właśnie ten producent. Pomyliłam się, no cóż. Kiedy otworzyłam słoiczek zdziwił mnie widok budyniowej konsystencji, nie tak wyobrażałam sobie peeling. Doczytałam jednak, że zawiera on korund, który jest drobniutki, ale dość ostry. Ja chyba jednak nadal wolę te gruboziarniste cuda. Zapach mnie nieco odrzucił, trochę taki sztuczny. Zobaczymy dalej w użytkowaniu, mam nadzieję, że zwrócę mu honor ;)
4. Vedara – Balsam odnawiający do ust z 24 karatowym złotem
No no, ekskluzywny balsamik do ust, skoro ze złotem ;) Jakoś tak ostatnio rzuciły mi się w drogerii jakieś kremy z 24 karatowym złotem, więc chyba weszła jakaś moda w kosmetyce na złoto. Nie wiem jak ono samo w sobie wpływa na cerę/usta/skórę oprócz efektu bling bling, ale na pewno się dowiem. Zapach ma cudnie słodki, a złotko faktycznie mieni się w słoiczku. Ostatnio usta tak bardzo mi pękły, na samym środku ust, że robi mi się teraz piękna blizna. Uratowała mnie wazelina, więc teraz oby złotko podtrzymało ten super efekt.
5. Sylveco – Szampon do włosów
Szamponów nigdy nie za mało, tylko oby w końcu okazał się którymś w 100% odpowiedni do potrzeby moich włosów. Ostatnio najbardziej przypasował mi szampon z Pantene, ale przy takiej ilości szamponów jakiej mam teraz, wstrzymam się z kupnem większej pojemności tamtego cudeńka. Także na razie oby ten pszeniczny płyn sprawdził się na moich w trakcie rozjaśnienia włosach.

Jak widać w tym miesiącu w pudełku króluje Sylveco, fajnie, bo to całkiem tania i całkiem dobra firma, z przyjemnością poznam ich inne kosmetyki. Najmniej jestem zadowolona z tego serum, już mam trochę kremów do twarzy. A jakie są Wasze wrażenia po otrzymaniu pudełeczka?
Czytaj więcej »
on 12:20 9
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

LINKI

  • FACEBOOK
  • INSTAGRAM
  • PINTEREST

Archiwum

WYSZUKAJ

About me

O mnie

Moje zdjęcie
Wdowa Po Stalinie
Wyświetl mój pełny profil

Followers

Całkowita liczba wyświetleń

  • Home
  • O wszystkim i o niczym
  • _Książki
  • _Lubimy czytać
  • Makijaże
  • Recenzje kosmetyków
  • Włosy
  • Współpraca

Moja lista blogów

Popularne posty

  • O tym jak zrobiłam sobie brwi permanentne metodą piórkową. Za ile, gdzie i czy było warto? Efekty przed i po.
    Zacznę od tego, co to w ogóle jest metoda piórkowa i na czym ona polega. Jest to trwały makijaż, który wykonuje się za pomocą tak zwanego ...
  • Jak osiągnąć efekt sztucznych rzęs bez konieczności ich przedłużania czy doklejania? Wszystko możliwe z Revitalash Advanced - podejście drugie.
    Dokładnie 3 lata temu pisałam recenzję tej odżywki, kiedy to pierwszy raz miałam z nią styczność, wchodziła ona jakieś dopiero w łaski klie...
  • Zdrowe i białe zęby w 5 dni - mój sposób na piękny uśmiech. O wybielających nakładkach iWhite słów kilka.
    Tydzień temu podjęłam się współpracy z producentem iWhite. Jestem posiadaczką raczej naturalnie żółtawej barwy kości. Podobno taka jest nat...
  • Recenzja odżywki RevitaLash Advanced!
    Odżywkę miałam przyjemność wygrać, bo sama nie zdecydowałabym się jej kupić. Nigdy nie wierzyłam jakoś w specjalne moce odżywek, a sama też...

____________________________________________________________________________________________________

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Natalia Wabich. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.