niedziela, 24 grudnia 2017

Brwi wpierdolki | Jak malować brwi, żeby nie wyglądać jak debilka?

12:08 15 Komentarze
Pierwsza rzecz, na jaką zwracam uwagę i innych kobiet, to są brwi. Temat rzeka. Stali bywalcy wiedzą, że ja kiedyś też miałam takie brwi wpierdolki, ale już nie mam! Z czego jestem wybitnie dumna, bo teraz mogę sobie wpisywać hasztagi #perfectbrows #browgoals na instagramie.
Kiedy tak sobie przeglądam wszelkie fejsy i instagramy, to po prostu nie mogę się czasem nadziwić, patrząc na makijaże lasek. Jakby malowały się bez lustra, albo od linijki, albo robią sobie z zmieników pieczątki. Nie wiem, czasem mam ochotę zapytać, skąd takie brwi, jaki ma patent, ale się trochę wstydzę. Tak więc wrzucę tu kilka zdjęć, na potwierdzenie tego o co mi się rozchodzi.
Powiem Wam jeszcze w tajemnicy, że screeny pochodzą z moich prywatnych łowów i ocenzurowałam je sama, co by przypału nie było :D



*Laski dostały sraczki, że widnieje tu ich wyblurowana gęba z brwiami wpierdolkami, wiec na ich "prośby" usuwam.


Uwierzcie mi, narobiłam w gacie ze strachu! 

 Drogie dziołchy, czemu Wy to sobie robicie? Ja rozumiem, że nie każdy musi umieć malować się jak zawodowiec, ale...jak się czegoś nie potrafi, to lepiej tego nie robić, albo nauczyć się na tyle, żeby nie wyglądać jak debilka.
Żeby nie było, że ja taka doskonała jestem/byłam, to też Wam pokaże moje brwi wpierdolki xD
Też chciałam ocenzurować sobie gębę, ale w sumie tak wygląda śmiesznej :D Hasztag #karyna, #brwiwpierdolu #plemniczki.
Ja chyba też nie miałam wtedy lustra, wydawało mi się, że wyglądam dobrze, że jest spoko. Być może tak właśnie wydaje się innym. I gdyby ktoś piąty, dziesiąty raz nie zapytał się mnie, dlaczego mam takie dziwne brwi i dlaczego od szklanki je maluje albo cyrklem, to pewnie dalej wyglądałabym jak idiotka. Może dla dobra ludzkości powinniśmy zwracać uwagę na takie malowanie, świat będzie piękniejszy :D A może nie, może nie róbmy tego. Przecież nie możemy wszyscy wyglądać tak samo ładnie. Byłoby nudno bez takich brwi na ulicach. Tak, to przynajmniej można się pośmiać, humor lepszy, ze wszystkiego da się zrobić atut.

Jednak jeśli nie chcecie wyglądać ja te dziołchy powyżej w tym ja sprzed 5 lat, to mam dla Was kilka złotych rad. 
- Nie przesadzajcie z wyskubywaniem brwi. Ja ogoliłam sobie kiedyś brwi. Tak byłam debilką do kwadratu. Nie róbcie tego!
- Wybierajcie odcienie kredki/pomady/żeli/henny/cieni czy czego tam uważacie do odcienia włosów. Mniej więcej. Byleby nie było tak, że jako blondynki macie czarne brwi, bo to już całkowicie komicznie wygląda.
- Nie dorysowujcie sobie przesadnie brwi. Też tak robiłam, pogrubiałam je, a to serio rzuca się w oczy. Wystarczy malować zgodnie z tym jak prezentuje się Wasz własny łuk i wszystko będzie spoko.
- Nie róbcie sobie kwadratowych brwi. Proszę nie róbcie. Ja robiłam. I jak wyglądałam? Jak debilka. Teraz przód wyczesuje grzebykiem i to robi robotę.

To chyba wszystkie najważniejsze rady, bo to czym malujecie brwi jest nieistotne. Jak Wam wygodnie, sprawdzajcie co przynosi Wam najlepszy efekt. Ja obecnie używam pomady z Freedom Makeup, farbki do brwi w jaśniejszym odcieniu z Makeup Revolutnion i robię tym sobie coś w tylu ombre. Wyostrzam kontur korektorem, wyczesuje brwi i nakładam żel dla utrwalenia w kolorze brązowym, ale tylko od połowy brwi. Wtedy są idealne. Mam piękne brwi, rzęsy które mogę sobie zaczesać prawie na pół czoła. W sumie gdybym się postarała, to spięłabym je w kucyk razem z włosami, ale to temat na inny post xD I w ogóle piękna jestem.

Pokaże Wam jeszcze efekt dwóch produktów, które mam teraz przyjemność testować. A mianowicie jest to Henna Inveo, ultra delikatna, kremowa w kolorze brązu. I wypełniacz, o którym już wspomniałam tej samej marki i w tym samym kolorze. Mają w sobie jakieś cudowne składniki pielęgnujące typu olejek arganowy i wosk pszczeli. Przeraziła mnie ta ultra delikatność, bo u mnie normalna henna trzyma się dzień, a co dopiero jakaś tam delikatna formuła. No i na potwierdzenie tego, co sobie myślałam rzeczywiście, henna wyszła słabo po 15 minutach trzymania i zmyła się już po jednym myciu ryła. Kiepsko.
U mnie się nie spisało, ale to nie znaczy, że zawiedzie u Was. Spróbujcie, jeśli szukacie czegoś subtelniejszego.
Wypełniacz za to solo, na nieumalowane wcześniej brwi wygląda dość śmiesznie. Kolor ma intensywny i przy nieumiejętnym nałożeniu wygląda słabo. Dopiero po manewrowaniu, w prawo i lewo wygląda znośnie, ale według mnie nie do codziennego użytku. Ja nakładam go solo tylko wtedy, kiedy nie chce mi się malować, a muszę gdzieś wyjść. Codziennie za to używam go do stylizacji tylko części brwi - od połowy, bo tak jak wspomniałam, robię sobie z brwi ombre. Dlatego też używam dwóch różnych odcieni pomad, a sam wypełniacz ładnie utrwala brew. Nie do ruszenia.
Na zdjęciu po lewej wypełniacz solo i po prawej gotowa brew, którą maluję codziennie. Piękna prawda? Wydaje mi się, że znalazłam już złoty środek dla siebie. To nie jest łatwa technika i wymaga wprawnej ręki, ale którymś razem Wam też wyjdzie ;) Ważne, żeby próbować, bo u mnie to jest też już kolejny raz, który uważam za ideał. Jednak spora część osób pyta mnie w pracy, czy mam permanentny i dziwi się, że ja tak codziennie pięknie je maluje i to ręką, a nie od szablonu. Pytają też, czy długo je maluje. Nigdy nie robiłam tego z zegarkiem w ręku, ale wydaje mi się, że 10 minut i gotowe. Dla jednych długo, dla innych nie. Dla mnie to optymalny czas, pozostałe 20 minut przeznaczam na resztę twarzy i w zasadzie w 30 max. 35 minut jestem gotowa.
Jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które nie umkną mojemu oku, ale o tym może innym razem :)

Wykorzystując jeszcze fakt, że mamy dzisiaj wigilię, pomimo tego, że już składałam Wam życzenia, chciałabym złożyć jeszcze raz. Niech będą to miłe chwile spędzone w gronie najbliższych, a dodatkowe kilogramy obżarstwa niech pójdą babeczkom w cycki, a facetom wiadomo gdzie :D
Wesołych Świąt kochani! 

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam!

niedziela, 17 grudnia 2017

Makijaż na dziś - Christmas time

15:28 14 Komentarze
Nie pamiętam kiedy ostatni raz malowałam się jakoś "wyjściowo", codziennie robię sobie tylko kreskę i jakoś nie pacykuje się bardziej do roboty, wolę się rano wyspać. Święta jednak tuż tuż, pomyślałam sobie, że może z tej okazji jebnę coś wyjątkowego i oto powstał próbny makijaż na święta. Raczej ostatecznie się tak nie pomaluje, ale ogólnie wyszło nawet dobrze jak na taką sporą przerwę.
Tak czy siak plan na święta jest taki, żeby się nawpierdalać pierogów i uszek z barszczem, czekam na to cały rok i chyba to w świętach cieszy mnie najbardziej. Od mikołaja zasłużyłam co najwyżej na rózgę. Mam tylko nadzieję, że ktoś mnie nią porządnie wychłosta ;)


 Brwi:farbka do brwi Makeup Revolution Ultra Aqua Brow Tint, pomada Freedom Make up Medium Brown, korektor Catrice Camouflage 010, wypełniacz do brwi Inveo 
Oczy: baza Too Faced Shadow Insurance, paleta Sleek Sparkle 2, cień Makeup Geek Typhoon, glitter Makeup Geek Soltice, paleta Too Facet Chcolate Bar, pomadka jako eyeliner Huda Beauty Famous, tusz L'Oreal False Lash Wings, rzęsy Ardell Demi Wiespies
Twarz: podkład Catrice Liquid Coverage 010, puder My Secret Rice Matt Powder, bronzer the Balm Bahama Mama, rozświetlacz Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter Golden Lights
Usta: pomadka MDMFlow Bossy

Nie wiem, czy Wy też macie świąteczną sraczkę, ale ja mam z głowy już prezenty dla wszystkich i nie musiałam czekać godzinami w żadnych kolejkach, a wiem, że teraz w centrach handlowych odbywa się jakiś dramat. Muszę jeszcze tylko wszystko ładnie zapakować i podziwiać radość na ryjkach moich bliskich. W kwestii religijnej święta nie mają dla mnie większego znaczenia, ale naprawdę miło jest spędzić czas z rodziną, bo w święta panuje dość specyficzna, wyjątkowo miła atmosfera, kiedy wszyscy są tacy chętni do rozmów, są bardziej życzliwi niż zwykle i jakoś jest tak inaczej. To chyba ta chwila, kiedy chciałabym wszystkim życzyć Wesołych Świąt, co by zawsze móc tak się kochać, jak na święta ;) 

Wyjątkowo ściskam i całuję Was wszystkich! :D 

Follow Us @wdowapostalinie