czwartek, 29 października 2015

Makijaż na dziś - How deep is your love?

Na pytanie w tytule nie odpowiem, ale z to powiem skąd się to pytanie wzięło. A wzięło się dlatego, że najbardziej charakterystycznym punktem tego makijażu jest przeboska pomadka o nazwie Deep Love :)Z racji tego, że usta grają pierwsze skrzypce, postanowiłam zrobić oko dość spokojne i stonowane wyróżniające się wyłącznie mocną kreską. Sądzę, że makijaż prosty, łatwy do zrobienia i z pewnością pasujący na wiele okazji.


 Brwi: kredka Catrice Eye Brow Stylist, farbka Makeup Revolution Ultra Aqua Brwo Tint Fair, korektor Grashka
 Oczy: baza MUR Eye Primer, cień Melkior Professional Desert Sand, Vintage Rose, City Smog, Natural Skin, pigmet Makeup Geek New Years Eve, eyeliner L'Oreal Super Liner Superstar, rzęsy Red Cherry #217
 Twarz: podkład Revlon Colorstay 150 Buff zmieszany z Revlon Nearly Naked 150 Nude, puder Melkior Compact Powder Light Natural, Melkior Mineral Matt Bronzing Powder Coffe, rozświetlacz i róż Mary Kay Juicy Guava
 Usta: konturówka Mary Kay Lip Liner Pink, pomadka Melkior Professional Deep Love

środa, 28 października 2015

Porcja nowości od Melkior Professional - swatche pomadek, cieni i produktów do twarzy

Dzięki uprzejmości Melkior Professional w moje łapska wpadły kolejne kosmetyki tej firmy. Na stronie producenta niestety nie ma realnych odcieni produktów, więc tak na prawdę zamawia się je trochę w ciemno. Także myślę, że im więcej zdjęć znajdzie się w internecie z prawdziwymi odcieniami kosmetyków, tym lepiej, więc dzisiejszy post będzie skupiał się właśnie na oddaniu rzeczywistych kolorów. 

Na pierwszy ogień idą matowe pomadki, które są chyba ostatnio hitem, a już na pewno moim, bo ja w zasadzie nie noszę na ustach teraz niczego innego jak matów. I nigdy nie przepadałam za zwykłymi, kremowymi pomadkami, bo miałam wrażenie, że złażą mi z ust z każdym wypowiedzianym słowem. Przy tych matowych nie mam takiego odczucia i zdecydowanie wygodniej mi się je nosi. 
SOFT TOUCH to bardzo jasny odcień, cielisty i trochę...trupi. Idealnie pasuje do konturówki Makeup Revolution w kolorze The One, którą właśnie zamówiłam. Spodziewałam się po obu kolorach, że będą jednak one bardziej wpadać w odcienie nude, beżu, a tu jednak okazało się, że są na prawdę jasne. Ja nie do końca komfortowo czuję się w takich kolorach. Poza tym formuła tej pomadki nieco różni się od ich ciemniejszych przyjaciół, mam wrażenie, że jest nieco rzadsza i przy niewypielęgnowanych ustach podkreśla wszystkie suche skórki. Dlatego przed robieniem zdjęć szorowałam usta szczoteczką do zębów, bo od tego zimna i wiatru bardzo pękają mi wargi. I ma nieco mniejsze krycie niż pozostałe. Może się jeszcze przełamie i do jakiegoś intensywnego makijażu będzie pasować. Coś pokombinuję.
SILENT SPACE to przygaszony róż, który wpada nieco w brąz. Świetnie prezentuje się na ustach i myślę, że z tym kolorem polubię nie na dłużej! Ma "normalną" konsystencję, czyli przy nakładaniu nieco kremową, a po odciśnięciu w chusteczkę daje pełny mat. Dla mnie ideał na każdą porę i sytuację. 
DEEP LOVE pomimo pięknej nazwy (i ostatnio modnej za sprawą Calvina Harrisa) ma piękny oberżynowo - fioletowy kolor. Ja kocham takie głębokie odcienie, wiedziałam, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia i ta miłość trwała nadal po nałożeniu ją na usta. Cudownie wyglądają usta pomalowane tym kolorem i pewnie teraz nie będzie mnie odstępowała na krok, bo ja zrzekam się makijażu oka na cześć takich właśnie kolorów! 

Cienie tej firmy są również godne uwagi pod względem jakości, bo są dobrze napigmentowane i nie osypują się na wszystkie strony.  Cena też jest atrakcyjna, więc warto rozejrzeć się za czymś do wypróbowania.
VINTAGE ROSE to wręcz niewyidoczny odcień różu, bardzo subtelny i nadający się zarówno pod łuk brwiowy jak i do rozjaśniania oka. Całkiem dobrze kryje i na pewno można go dzięki temu stosować w wielu makijażach. 
BROWN SUGAR jest przy różnym świetle inny. Na pewno jego nazwa idealnie go odzwierciedla, bo w zależności jak pada na niego światło jest brązowy, a pod innym kątem nieco miedziany, rozświetlony - jak cukier. Jestem ciekawa jak sprawdzi się w pełnym makijażu i w pełnej krasie. 
CITY SMOG jest trudny do opisania. Ni to brąz, ni to zieleń, ani nawet szarość. To mieszanina wszystkich tych trzech kolorów, bardzo intrygujący i na pewno będzie się nadawał do różnych makijaży. Pewnie często będę po niego sięgać. 
DESERT SAND to taki szaro - brązowy odcień i nutą drobinek, które są prawie niedostrzegalne. Takie typowy taupe. Na pewnie bardzo często będzie gościł w moich makijażach, bo długo szukałam takiego właśnie odcienia do zwykłego, dziennego makijażu z kreską. Teraz pewnie o ile pozwoli mi czas rozleje się fala makijaży. 
COFFE to taka kawa zbożowa z mlekiem. Ciemniejszy niż tego poprzednik Honey, ale równie łatwo nim manewrować na twarzy. Nie pyli i łatwo stopniować jego intensywność, więc spokojnie nada się do różnych odcieni cer, a ja na pewno bardzo często będę po niego sięgać tym bardziej, że zaczęłam teraz używam samoopalacza co jakiś czas, więc przyda się coś intensywniejszego. 
NATURAL jest jasnym odcieniem, który wtapia się w odcień skóry. Mam jego poprzednika Ivory, widać między nimi różnicę, przy czym ten jest oczywiście ciemniejszy, ale nie jest to jakaś diametralna różnica i właśnie o to mi chodziło. Puder daje świetne wykończenie, matowe, ale nie takie płaskie. W zasadzie ja jestem miłośniczką mocnego matu, ale ten też świetnie sobie radzi i dobrze utrwala makijaż. 
GĄBECZKA to takie typowe już i kultowe jajo. Ja swoje różowe jajo do tej pory maltretowałam z Syis i chyba nigdy go nie dobije. Służy mi i służy, jest świetne, idealnie nakłada wszelkie mokre produkty. Skusiłam się na jajo, bo chcę mieć coś na zmianę. Ta gąbeczka zdecydowanie mniej pęcznieje niż powinno? Przynajmniej ja oczekuję tego, żeby było duże i wilgotne. Jednak oczywiście na testy przyjdzie jeszcze pora, a to są tylko pierwsze spostrzeżenia i mam nadzieję, że jeszcze się sprawdzi. 

Także teraz czeka mnie miłe testowanie nowości i wymyślanie makijaży :) Zamówiłam sobie też nowy podkład z Revlona Nearly Naked i na pewno o nim też napiszę kilka słów. 

A Wy, znacie produkty Melkior Professional? Piszcie! :) 

poniedziałek, 26 października 2015

Makijaż na dziś - Infinity of space


Nie było łatwo uchwycić te połyskujące drobinki na powiece, jednak co nieco tam widać, w rzeczywistości jest więcej tych drobinek i są one jeszcze piękniejsze ♥ Dopiero oglądając zdjęcia zorientowałam się, że mój sweterek wygląda dokładnie tak samo, jak makijaż :D A bynajmniej nie był on moją inspiracją, a raczej bezkresność kosmosu. 


 Brwi: kredka Catrice Eye Brow Stylist, farbka Makeup Revolution Ultra Aqua Brwo Tint Fair, korektor Grashka
 Oczy: baza Joko Exclusive Eye Shadow Base, kredka Golden Rose Kohl Kajal, paleta Urban Decay Naked 2, cień APC, rozświetlacz Makeup Revolution, zęsy Red Cherry #217
Twarz: podkład Revlon Colorstay 180 Sand Beige,
puder Melkior Compact Powder Light Ivory, bronzer Melkior Mineral Matt Bronzing Powder Honey, rozświetlacz i róż Mary Kay Juicy Guava
Usta: konturówka Golden Rose Classics #322, błyszczyk Benefit Ultra Plush Fauxmance

niedziela, 18 października 2015

Jak szybko i bezpiecznie opalić się, kiedy nie ma słońca? | Recenzja Vita Liberata Fabolous Self Tan Mousse Medium

Ja w zasadzie nigdy się nie opalam. Kiedyś jak byłam nastolatką, to walczyłam z tą moją jasną karnacją jakimiś chusteczkami samoopalającymi, balsamami i innymi pierdołami, ale zawsze kończyło się to plamami i zaciekami. Po tych wszystkich nieudanych próbach pogodziłam się z tym i zaczęłam doceniać, że jestem taka porcelanowa. W lato o tyle o ile złapie mnie słońce na rękach, ramionach i innych najbardziej odkrytych częściach ciała, tak tyle zazwyczaj mi starcza. Chciałam w tym roku się nieco opalić i skończyło się to oparzeniem. Nie wspominając już, że mam sporo znamion, których lepiej nie wystawiać na długą ekspozycję słoneczną i unikam też takiego opalania z powodów zdrowotnych. Dlatego jeśli już chcę nabrać złotego koloru chociażby w wakacje, sięgam po samoopalacz. 
Producent obiecuje nam niezwykłą lekką formułę musu, która nadaje złotą, naturalną opaleniznę. Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę, zaś technologia Remove Odour sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu. Naturalne składniki sprawiają, że opalenizna znika równomiernie. 
Według mnie formuła jest naprawdę fajna. Lekko i przyjemnie rozprowadza się preparat na skórze. Warto zainwestować w specjalną rękawicę (ok. 29zł), przez co jeszcze łatwiej będzie się go rozprowadzać. To, że produkt nie śmierdzi typowym samoopalaczem to też duży plus. Mnie zawsze tego typu balsamy czy inne mazidła kojarzyły się ze śmierdziuchem, który utrzymywał się długo na ciele. Tutaj po aplikacji w zasadzie tego zapachu nie czuć, jak porządnie niuchniemy przy skórze to coś da się poczuć, ale słabo. Ważne jest, aby skóra podczas aplikacji była sucha. Także peeling najlepiej zrobić sobie dzień wcześniej, a nie przed samą aplikacją, bo częstą jest tak, że zostanie nam delikatnie tłusta warstewka i wtedy mogą powstać jakieś niedociągnięcia. Jeśli dobrze rozsmarujemy mus nie ma możliwości, żeby zostawił jakieś smugi czy plamy. A opalenizną możemy cieszyć się już od razu, bo ciałko chwilę po aplikacji nabiera już złotawego koloru. Producent zaleca spłukanie po 4-8 godzinach tego, co żeśmy sobie wcześniej nałożyli. Ja odpuściłam sobie ten proces, bo jestem na tyle jasna, że nie muszę. Wcisnęłam się w portki może 5 minut od nałożenia musu i nic nie zostało utytłane! Duża zaleta, że produkt nie brudzi ubrań czy pościeli. I po obudzeniu się nie zastałam widoku, jakby co najmniej spał tam knur ;) I wcale nie trzeba zużywać dużo tego mazidełka, mi na całe ciało poszło może z 18 pompek, w opakowaniu jest aż 100 ml, także starczy na długo. A opalenizna jest po tym ładna, złota i zdrowa. Taka, której ja pewnie nigdy bym nie uzyskała od słońca, chociażby na nogach! Tylko tam, gdzie miałam gdzieś strupki i zadrapania niezbyt estetycznie to wygląda, no ale to normalne. Oczywiście ciałko najlepiej wygląda na dzień po aplikacji, jednak na szczęście podczas kąpieli wszystko schodzi równomiernie i nie ma obawy, że coś pójdzie nie tak. 
Rękawice też jest łatwo domyć. Nie łuszczy się podczas aplikacji, ani nie zostawia jakiś włosków. Z pewnością posłuży długo. 
Zalety:
+ szybka i łatwa aplikacja
+ brak typowego zapachu jak to zazwyczaj jest przy samoopalaczach
+ możemy od razu cieszyć się złotą i naturalną opalenizną
+ nie zostawia smug ani plam
+ nie brudzi ubrań
+ wydajny
+ opalenizna schodzi równomiernie
Wady:
- trzeba zafundować sobie porządny peeling
- cena może się okazać barierą
Cena: 109zł / 100ml
Dostępne w Sephora

 A Wy jak najchętniej się opalacie? :) 


piątek, 16 października 2015

Najmodniejsze kolory jesieni: Marsala, Śliwa, Bordo | 6 propozycji kolorówki ode mnie

Wyraziste brwi i mocne usta to podobno najmodniejszy look w tym sezonie. Dla mnie to dobra, nowina, ponieważ właśnie tak maluję się ostatnio na co dzień. Jednak na powiece też można wyczarować cuda i wtedy zrezygnować już z mocnych ust. Szczególnie odcień marsala (czyli wino) jest najbardziej pożądany i świat (urodowy i modowy) oszalał na punkcie tej barwy. Wcale mnie to nie dziwi, szczególnie o tej porze roku, gdzie liście potrafią przybrać taki piękny, bordowy odcień. Fiolet i odcienie borówki czy jagody też są na topie i wyglądają obłędnie. Dlatego w dzisiejszym poście przedstawię 6 propozycji kolorówki w tych pięknych tonacjach. 
Na pierwszy ogień idą cienie, które w zasadzie nawet nałożone solo i porządnie roztarte będą wyglądać dobrze. Nie zaszkodzi też kreska w tym przypadku i mocno wytuszowane rzęsy. Swoją rolę spełnią w tym przypadku zarówno maty jak i cienie z odrobiną błysku. Odsyłam do makijaży z użyciem tych cieni: klik, klik.
Niepodważalnie hitem dla mnie są intensywne kolory na ustach. Zazwyczaj sięgam po te matowe, dlatego odcień Infinity noszę najczęściej. Wtedy zazwyczaj kompletnie rezygnuję z makijażu oka podkreślając tylko brwi, albo jedynie robię skromną kreskę i tuszuję rzęsy. Takie połączenie wygląda najlepiej. Odsyłam do makijaży: klik, klik.
Ja jestem zauroczona tymi kolorami. Zdarza mi się nawet po nie sięgać w garderobie. A jakie są Wasze odczucie względem TOP kolorów 2015 roku? :) 
źródło: http://alchemyfineevents.com/2015/01/marsala-color-year/


wtorek, 13 października 2015

Makijaż na dziś - Dolly


 Brwi: kredka Catrice Eye Brow Stylist, farbka Makeup Revolution Ultra Aqua Brwo Tint Fair, korektor Grashka
 Oczy: baza MUR Eye Primer, cień Makeup Geek Mango Tango, Makeup Geek paleta Vegas Lights, rozświetlacz Mary Kay Juicy Guava tusz Maybelline Lash Sensational, rzęsy Red Cherry #217
Twarz: podkład Revlon Colorstay 150 Buff,  puder Melkior Compact Powder Light Ivory, bronzer Melkior Mineral Matt Bronzing Powder Honey, rozświetlacz i róż Mary Kay Juicy Guava
Usta: konturówka Golden Rose Classics #309, pomadka w płynie Menow Long Lasting Lip Gloss #35