czwartek, 30 sierpnia 2012

Deep Purple


Moje rzęsy już nigdy nie będą wyglądały tak jak kiedyś :( Staram się ich nie malować zbyt często, a jak już, to tylko końce, dlatego też coraz zadziej robię makijaże :( 



 Brwi: płyn do soczewek Evolution, Essence Eyebrow Stylist Set, korektor Mollon Dermoconclear nr 1
Oczy: baza własnej roboty, paleta Sleek Curacao, cień z paletki BeautyUk nr 6, masakra Maybelline Cat Eyes, kredka Oriflema Smooth Definer
Twarz: krem Siarkowa Moc, podkład Lily Lolo Porcelain, puder EM Sunlight, róż EM Corner Office, Kobo Luminous Baked Colour nr 103
Usta: pomadka Maybelline Watershine nr 172/475

wtorek, 28 sierpnia 2012

Nowy kolor, a jak! Joanna, Soczysta malina


Nie mogę zbyt długo chodzić w normalnych włosach, szybko mnie kuszą odważne kolory i długo się nie zastanawiając po prostu idę po farbę. Tym razem padło na Soczystą Malinę, która wpada w różowy kolor, jednak u mnie wyszedł…dość czerwono, gdzieś tam ciemny róż się przebija i światło słoneczne najlepiej oddaje ten kolor, odrosty wyszły w typowo różowym kolorze, ale chyba w końcu ten odcień pasuje do mnie idealnie. Farba kosztuje 6,20zł opłacało się pomaltretować trochę włosy za taką cenę i taki kolor. Jedynym minusem farby jest to, że nie ma dołączonej do niej żadnej odżywki i na każdych włosach wychodzi inaczej i to podkreślam. Na razie jednak będę się trzymać tego koloru i pewnie odświeżać go będę szapomentką, bo w takich kolorach czuję się najlepiej :)


Tutaj widać piękny róż na odrostach :)



 ♥♥♥
Jestem zakochana po uszy w tej nucie, mam bardzo miłe wspomnienia z tym utworem, a co najlepsze to cover POLSKIEGO zespołu :) 

piątek, 24 sierpnia 2012

Moja miłość do muzyki, czyli co słucha na co dzień Wdowa


Zabawa z TAG’ami jakoś mi nie odpowiada, wolę, gdy coś wychodzi „w praniu” ;) Jestem też zdania, że wiele się można dowiedzieć o człowieku wiedząc, czego on słucha. A że gust muzyczny odziedziczyłam po ojcu i nie słucham byle czego, żadnych dupstep’ów, przypominających remont, żadnego łupiącego techno, czy czegokolwiek w ten deseń. Chociaż to nie tak, że się kompletnie ograniczam i słucham jednego czy dwóch gatunków, nie, nie, zdarza mi się puścić radio i leci to, co jest na topie jednak to nie zdobywa mego serca. Nie narzekam na swój gust muzyczny, wręcz jestem z niego dumna. U mnie na dobranoc gdy byłam mała nie puszczało się pszczółki Mai  tylko leciało w głośnikach Led Zeppelin no i tak zostało do dziś. Dlatego pokażę Wam czego ja słucham od x czasu, w ostatnich tygodniach i w ostatnich…minutach. Może zarażę kogoś moją muzyką, tym co płynie mi we krwi, prawdziwym dobrym brzmieniem ;)  

1. System Of A Down - Aerials
 Mam dosłownie ciarki za każdym razem, gdy słyszę ten głos.

2. The Darkness - I Believe In a Thing Called Love
Tekst bardzo dobrze mi się kojarzy♥

3. The Gossip - Heavy Cross
Z tej piersi lepszy głos się wydobyć nie może ;)

4. The Raconteurs - Steady As She Goes
Te jego sprawne palce...:D

5. Luxtorpeda - Autystyczny
Dobre, bo polskie♥

6. Rammsten - Sonne 
Jedyny niemiecki zespół, który kocham i nie drażni ich szwabski

7. Kazik - 12 groszy
No kto nie słucha Kazika...:D

8. Metallica - Blackened
Też się nauczę kiedyś tak grać...;)

9. Led Zeppelin - Whole Lotta Love
Perfekcja :)

10. AC/DC - Highway To Hell
Zawsze poprawiają humor!

10 to za mało, żeby pokazać co uwielbiam...chcecie więcej?! :D

czwartek, 23 sierpnia 2012

Lumpeksowe zdobycze cz. II + łup z wyprzedaży


W końcu otworzyli lumpeks, na który czekałam prawie dwa miesiące, no i co innego mogłam zrobić, jak w końcu się do niego wybrać i dziś mi się poszczęściło, bo okupiłam się jak nigdy. 5 bluzek dla mnie, 1 dla TŻ’a i spodnie, w które na szczęście weszło moje dupsko ;) Kolejny atak na lumpeks będzie pewnie w sobotę i oby znów mi się trafiły same dobre rzeczy.

bez nazwy

H&M

bez nazwy
Ed Hardy by Christian Audigier
B&C
Tally Weijl
Zara
FSO, Bellinda
 Za to wszystko dałam niecałe 40zł, takie zakupy za takie pieniądze to ja mogę robić :) 

+ zdobycz
 ...i kupione już w normalnym sklepie, gdzie ceny nie małe, a ciuchy też jakiś znanych firm to nie są, bo kupiłam nie wiem co tak na prawdę, ale że była wyprzedaż na wszystko -48%, to z ceny 78zł za te spodnie zapłaciłam 47zł by w końcu nie gotować się w dżinsach na sierpniowe końcowe upały, kupiłam sobie w końcu coś przewiewnego, nie do końca w moim stylu, ale chociaż raz można ładnie wyglądać;) dobrze się w nich czuje, nie czuć tej duchoty w nich, podoba mi się kolor i ten paseczek, aż dziw, że coś takiego wybrałam ;)

środa, 22 sierpnia 2012

Sposób na loki z pomocą folii aluminiowej


Mam lokówkę, ale jestem leniem i nie chcę mi się ich nakręcać, modzić i czekać, aż się porządnie skręcą, poza tym jakby nie patrzeć porządniej niszczy włosy niż ten sposób, który pokażę Wam dzisiaj. Papiloty też leżą w pufie, ale niewygodnie się w nich śpi i przy ściąganiu zawsze powyrywam sobie włosów, a to wielka strata. Jednak od czego jest internet…znalazła genialny sposób na szybsze i wygodniejsze zrobienie loków.

Potrzebujemy pociętej na kawałki (tak jak do koloryzacji) folii aluminiowej, prostownicy i oczywiście czegoś do utrwalenia loków.

Nawijamy na palec, czy ołówek, bo ja akurat tego użyłam, zdecydowanie łatwiej się nakręca i ściąga niż na swój własny paluch, tak zwane ślimaczki, zawijamy je porządnie w folie aluminiową i przygrzewamy prostownicą. Ja nastawiłam ją na 200 stopni, trzymałam 10 sekund spłaszczoną folię w prostownicy i powtórzyłam to 3 razy na całej głowie. Całość zajęła mi jakieś 40-50 minut, a mam jednak dość sporo do nakręcania, więc to chyba jeden z szybszych i wygodniejszych metod robienia loków. Włosy roztrzepałam, potraktowałam pianką utrwalającą i lakierem, do wieczora powinny się jakoś trzymać z drobnymi poprawkami, czyli w dzień jeszcze się troszkę spryskam lakierem. Dzięki folii przynajmniej nie podsmażymy tak bezpośrednio naszych włosów ;) Z tyłu niestety źle zawinęłam ślimaka i nie poszedł mi skręt od nasady, następnym razem musi mi się udać, ale w razie czego zawsze można poprosić kogoś, kto 3 ślimaki nam z tyłu nakręci :) 

 Tu właśnie to o czym wspominałam, nie dokręciłam, ale z całością nie wygląda to tak tragicznie;)

A tak wygląda całość, gdyby wyszły tak jak zamierzałam, to byłby idealnie, bo bardzo podoba mi się jak się włosy skręciły kręcą tą metodą.

Pewnie będę korzystać częściej z tego sposobu, bo jest szybki, prosty i wygodny!

Loki trzymały mi się przez dwa dni, przez kolejne 2 miałam jeszcze piękne fale i o dziwo przez taki długi czas nie miałam przetłuszczonych włosów i to jeszcze po takiej ilości pianki i lakieru, gdzie normalnie włosy myje co drugi dzień. 

wtorek, 21 sierpnia 2012

L'Oreal, Color Riche Vernis


Posiadam odcień 811 Magic Croisette, przepiękny kolor, od razu pokochałam jego drobinki, jednak mam wiele zastrzeżeń…

 Opinia producenta:
Pierwszy lakier z żelową konsystencją od L`Oréal Paris. Olśniewające kolory i połysk.
Delikatnie rozproszone w formule pigmenty sprawiają, iż intensywność odcienia nabiera unikalnego charakteru.
Lakier zawiera:
- polimery – poprawiają przyleganie lakieru do płytki paznokcia, zwiększając jego trwałość,
- krystaliczne żywice akrylowe – nadają czysty, intensywny kolor i blask,
- płynny żel (Liquid Gel) – składniki połączone w bazę płynnego żelu, który ułatwia równomierne rozprowadzanie lakieru.
Pędzelek chroniony jest trzema patentami. Zapewnia precyzyjną aplikację i idealną warstwę lakieru na powierzchni paznokcia. Jego zaokrąglony, płaski, a jednocześnie rozszerzony kształt, gwarantuje kontrolę nad rozprowadzaniem lakieru.

 Moja opinia:
 Konsystencja, jest chyba idealna, na prawdę dobrze mi się go rozprowadzało przede wszystkim też dlatego, że ten wyprofilowany pędzelek jest genialny i z łatwością nakłada się nim lakier. Krycie również świetnie, jedna warstwa zupełnie wystarczy, nie ma żadnych prześwitów, jednak ja i tak zazwyczaj nakładam dwie i tutaj może być problem, bo dość długo schnie i nakładając drugą warstwę lakier może się brzydko ciągnąć, więc zdecydowanie lepiej nakładać jedną. Niestety potrafi potworzyć te okropne bąbelki, nie na każdym paznokciu, ale ma do tego skłonności. Ma dobry połysk, ale na krótko, już po zwykłej kąpieli potrafi zmatowieć i się delikatnie zetrzeć. Na szczęście nie odpryskuje, chociaż łatwo go uszkodzić. Jego trwałość to jakieś 3 dni, później nie wygląda już tak dobrze i siłą rzeczy trzeba go zmyć. Lubię małe lakiery, bo zazwyczaj i tak nie jestem w stanie zużyć całej buteleczki, ale tutaj mamy go na prawdę mało, a zaledwie 5ml, dla kogoś, kto nakłada 2 warstwy i często maluje paznokcie, raczej długo się nim nie nacieszy. 


 Zalety:
 + świetnie wyprofilowany pędzlelek
+ piękne kolory do zaoferowania
+ świetne krycie
+ bardzo dobra konsystencja

Wady:
- jak dla mnie dość długo schnie
- potrafi zrobić bąbelki
- szybko się matowi i ściera
- łatwo uszkodzić go na paznokciu
- trwałość to góra 3 dni
- dla niektórych może być minusem to, że dostajemy zaledwie 5ml 

Cena:
21zł, a to dość sporo jak na takie maleństwo.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Palmolive, Aromatherapy, Warm Vanilla Showe Gel


Nie jestem wymagająca jeśli chodzi o żele pod prysznic, ma ładnie pachnieć, bo tym się właśnie zawsze kieruje i po prostu dobrze umyć. Powinien się też w miarę dobrze pienić, żebym nie musiała nakładać go wiele razy na gąbkę i to chyba koniec listy życzeń. 

Opis producenta:
Palmolive Aromatherapy Warm Vanilla - żel pod prysznic nasycony esencją wanilii i olejkiem migdałowym. Rozpieść swoje zmysły!

Moja opinia: 
Zgadzam się, że rozpieszcza zmysły, dlatego nie bez powodu nazywa się Aroma Therapy, zapach wanilii i migdałów prawdziwie uwodzi mój nos. Zapach utrzymuje się tyle, ile trwa moja kąpiel,  później zapach raczej nie jest wyczuwalny, na skórze również, ale nie przeszkadza mi to, ważne, że ładnie pachnie mi podczas kąpieli. Bardzo dobrze się pieni, zazwyczaj i tak wezmę go za dużo i wanna pełna jest piany, przez co żel jest bardzo wydajny. Skóra jest po nim dość miła w dotyku. Konsystencje ma typową dla żelu pod prysznic, więc nie widzę sensu, by ją Wam pokazywać na zdjęciach. Lubię też jego miodowy odcień i zgrabne opakowanie. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, lubię jak uwodzi mnie zapachem i miłośników tej woni mogę się spokojnie na niego skusić.

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Chloride, Cocamide MEA, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Citric Acid, Poliquaternium-7, Tetrasodium-EDTA, Poloxamer124, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Cananga Odorata Oil, Vanilla Planifolia Oil, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, CI15985.

 Zalety:
  + kuszący zapach
+ dobrze się pieni
+ wydajny
+ zgrabne opakowanie

Wady:
- brak

Cena:
8,50zł (ja w promocji dałam za niego 7,99zł)

piątek, 17 sierpnia 2012

Lwia grzywa


Jeśli brakuje nam objętości…zawsze można zapleść sobie na noc warkoczyki, przy okazji włosy będą ładnie pofalowane, przynajmniej mnie takie drobne fale się podobają. Najlepiej warkoczyki robić na lekko wilgotne włosy, wtedy fale będą widoczniejsze, ja jednak nie myłam głowy przed nimi i plotłam je na sucho, w razie czego zawsze można spryskać wodą, ja użyłam troszkę odżywki w spray’u, ale niewiele to dało, zdecydowanie za mało jej użyłam. 

Na głowie mam 11 warkoczyków, ale można zrobić jeszcze zdecydowanie drobniejsze i efekt będzie lepszy.

A rano, po przebudzeniu, gdy rozplątałam włosy, użyłam trochę utrwalającej pianki i spryskałam włosy lakierem, wyglądają one tak: 


Jak widać przed i po, dość sporo włosów mi przybyło.
Lubię mieć taką miotłę na głowie ;) 

Po dobieranym wychodzą jeszcze piękniejsze fale i full objętość.